Eva Charlotte Smith
Dwadzieścia sześć lat ♦ Amerykanka z domieszką krwi polskiej ♦ Pani koroner (medical examiner M.E.) z wykształcenia ♦ Początkująca konsultantka SEAL ♦ Pracująca na co dzień w St. Mary Hospital ♦ Starsza siostra ♦ Przyjaciółka ♦ Słuchaczka ♦ Ukochana ciocia ♦ Chorowita córeczka ♦ Grzeczna, naprawdę ♦ Zielonooka kobietka, nie potrafiąca zrozumieć, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła ♦ Gaduła jakich mało ♦ Wieczne, roześmiane dziecko ♦ Jeśli będę taka, jakiej nie rozumiesz - o jedno proszę cię, kochaj mnie jak umiesz ♦ Pieprzona romantyczka ♦ Stara panna, mieszkająca z młodszą siostrą i chrześniakiem ♦ córeczka tatusia
karta w budowie!

[ Nic nie zaczynam, mam depresję widząc to "coś" i zaraz to "coś" usunę o.O ]
OdpowiedzUsuń[ CO ZA WSTYD ]
OdpowiedzUsuń[ Ja mówię, ze miłośc, nie mogę Cię nie kochać. Walnij im jakieś abeefy czy co tam chcesz, ale zaczynasz xd]
OdpowiedzUsuń[jestem znany z tego, że wymyślić niczego konkretnego nie potrafię, a już na pewno nie kreatywnego, no ale można założyć, że Chris prowadzi sprawę zamordowanej młodej dziewczyny i zważając na to, że każdy inny patolog będzie miał pełne ręce roboty Paletia będzie musiał skorzystać z pomocy z Eve, ale okaże się, że to nie będzie taka łatwa sprawa do rozwikłania i....nie no, nie wiem, serio nie wiem ;D]
OdpowiedzUsuń[dobra, nie śpiesz się, ja poczekam ;)]
OdpowiedzUsuń- Alex - przedstawiła się, jednocześnie wyciągając swoją dłoń, niestety lewą, czym szczególnie się nie przejęła. [powiedzmy, że wino zabrała Evcia, dlatego rękę miała wolną xD]
OdpowiedzUsuńBabeczki. Bosko. Alex jednak wiedziała, kiedy ma wpakować się do kogoś z buciorkami, a jakże! Wlazła do środka robić na tyle duże kroki, żeby nie podeptać żadnego z pudełek. Ona pewnie nie wytrzymałaby długo w takim rozgardiaszu i czym prędzej wywaliła ich zawartość na ziemię, żeby było chociaż widać, gdzie, co leży.
- Widzę, że planujesz kolejną przeprowadzkę - stwierdziła rozbawiona omijając wszystkie kartony. Zdawała sobie sprawę, że Eva mieszka tutaj już jakiś miesiąc czy coś koło tego i szczerze zdziwiła się widząc, jaki postęp idzie jej w układaniu swoich klamotów na swoje miejsce. Kobieta zapracowana albo szukająca lepszego lokum. Wybrała opcję numer trzy.
[wybacz za jakość ;]
Alexandra Holmes
[No najlepiej :D Zarzuć pomysłem, a zacznę, o.]
OdpowiedzUsuń[ Tak, bo ja w ogóle jestem niedobra – pamiętam tylko, że miałam wtedy poważne problemy z komputerem (szlag go wtedy przez to gorąco trafił). A jak już powrócił z serwisu, to nikogo na WL nie było, buu... No ale teraz zostałam niemal siłą zmuszona do mini reaktywacji i naturalnie, wątek musi być koniecznie! ]
OdpowiedzUsuń[ Kurczę, szkoda że już nie prowadzisz tej swojej rudej małpy... Tam miałyśmy już co nieco ustalone. Tutaj trzeba znów trochę pokombinować. Eva to inna para kaloszy niż Ivy… ]
OdpowiedzUsuń[Kłopoty, raz!]
OdpowiedzUsuńAnna naprawdę powinna się zachowywać bardziej, jak kobieta mająca dziecko, pracująca, a do tego jeszcze studiująca. Plus, będąca samotną matką. Ale to już nie jej wina, że facet, którego kochała i który był ojcem Iana miał przed nią więcej tajemnic niż cały pieprzony rząd amerykański razem wzięty. Nikt normalny nie wytrzymałby w takim związku. I co z tego, że o swoich uczuciach była w stanie powiedzieć tylko siostrze, a i tak z pewnym oporem? A on sam o tym, że go kocha dowiedział się jakieś dwa miesiące po swojej wypowiedzi. Ale to nic, naprawdę.
Tak, czy siak, pakowanie się w kłopoty nie było w żaden możliwy i znany sposób odpowiedzialne. Kto jednak powiedział, że taka była? To już nie jej wina, że wszystko, co złe do niej ciągnęło niczym muchy do lepu. I ni cholery nie szło tego z niej wyplenić pomimo tylu lat.
Tego dnia została w redakcji dłużej niżby chciała. Naprawdę, spędzanie czasu na korektach nie było szczytem jej marzeń, ale co poradzić?
Otuliła się szczelniej płaszczem, ponieważ wieczór zawsze zdawał się być chłodniejszy od dnia.
Chciała już znaleźć się w nowym mieszkaniu, gdzie tak naprawdę wszystko było jeszcze schowane w kartonach, a Ian te większe i puste traktował jednocześnie jako auto, samolot, zamek i czasami nawet miejsce do spania. To dziecko było cudowne, pełne radości. Nie to, co jego matka, która jednak odżywała tylko i wyłącznie w jego towarzystwie.
Aby znaleźć się szybciej w domu, przecinała jedną z bocznych uliczek, które nie były odwiedzane przez kogokolwiek. Nawet jacyś gangsterzy czy gwałciciele od siedmiu boleści dziwnym trafem jej unikali.
I pewnie po prostu by przeszła, gdyby nie niesamowity smród dochodzący z kupy kartonów ułożonych nieopodal. Zatrzymała się mimowolnie, aby apaszką zakryć sobie twarz, przy okazji zlustrowała spojrzeniem kocich oczu całą górę. I kiedy znalazła się na samym dole... Oniemiała, niemalże od razu blednąc. Podeszła bliżej krok, drugi. Kopnęła w bok jeden z kartonów. Ręka. Ludzka. Kopnęła następny, nieomal nie wywracając się w tych niebotycznych szpilkach.
- O boże... - wyszeptała ledwie słyszalnie. Rozejrzała się. Ani jednego człowieka. Boże, do kogo dzwonić? Po policję? Jakiś oddział specjalny? Nie. Dzwonimy do siostry.
- Eva? - powiedziała zduszonym, drżącym głosem, wciąż przytykając pachnącą perfumami apaszkę. - Co mi radziłaś, żebym zrobiła, gdy znajdę jakiegoś trupa?
[Na którymś mailu masz maila ;D]
OdpowiedzUsuńHolmes
[ Rozumiem – sesja i mnie czeka. A zamiast się uczyć, fantazjuję sobie o Ro. Jestem zUą studentką, bez dwóch zdań ;3 Pomysł ze spotkaniem w barze bardzo mi odpowiada. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Roderick powinien mieć, choć jedną przyjaciółkę w pobliżu, w końcu nie samą rywalizacją z babami człowiek żyje. ]
OdpowiedzUsuń[ O nieeee, jestem beznadziejna w zaczynaniu… Zwłaszcza, że mamy zarys ich powiązania, a pomysłu na wątek nadal brak ;> Tu jeszcze trzeba coś wymyślić. ]
OdpowiedzUsuńZaśmiała się mimowolnie na słowa Evy. Biedaczka jeszcze nie zdążyła do końca się wprowadzić. Starając się na nic nie nadepnąć rozglądała się z ciekawością. Lubiła patrzeć na mieszkania innych ludzi, bo jakby nie patrzeć, to każde było inne. Jeszcze nie zdarzyło jej się przecież, by ktoś urządził swój kącik dokładnie tak samo jak jakiś inny człowieczek.
OdpowiedzUsuń- Potrzebna pomoc od razu, Alex wkracza do akcji - powiedziała wesoło wchodząc do kuchni. O, tu już nieco lepiej. Było gdzie postawić nogi, a to spory krok do przodu!
- Czy ja wiem... Niecałe dwa lata chyba - odpowiedziała po chwili, starając sobie przypomnieć ową datę. Prawda była taka, że już zdążyła się przyzwyczaić do tego miejsca i nazywać je swoim domem. - Więc jeśli czegoś potrzebujesz to chętnie ci pomogę. Chociaż moja orientacja w terenie mogłaby ci się wydać śmieszna, nawet jeśli minęły już dwa lata. Aż dziwne, że potrafię trafić do sklepu - powiedziała śmiejąc się z samej siebie. Ale taka była prawda. Alex potrafiła się zgubić wszędzie, do tego nie bardzo lubiła korzystać z map, co zaliczało się chyba do wstydu agentki. Ale co tam, zawsze mogła improwizować.
- To twoje? Dziecko znaczy - zapytała jeszcze widząc na blacie dziecięcą zabawkę. Przypomniało jej się, że chyba nawet widziała jakiegoś małego chłopca przed kamienicą, ale nie dałaby sobie ręki uciąć.
Holmes
[ Ten wątek z wpadaniem do mieszkania Evci właśnie wykorzystałam z Twoją siostrą, tak więc proponuję coś innego ;3 Uwaga, wysilam mózg: może szpital, w którym pracowałaby panna Smith brałby udział w jakimś balu charytatywnym? Jego pracownicy mieliby obowiązek brać w nim udział. Nie orientuję się, czy ustaliłaś sobie, czy Eva ma jakiegoś partnera, czy też nie, ale jeśli akurat by go nie miała, to mogłaby poprosić, aby Ro z nią poszedł i dotrzymał jej towarzystwa? Niby nie lubi krawatów, ale skoro byłoby darmowe jedzenie… ;> ]
OdpowiedzUsuń[ Może być już odpicowany elegancik Ro odbierający Evę – wiadomo przecież, że przyjaciółce w potrzebie raczej by nie odmówił ;> ]
OdpowiedzUsuńTak, tak, tak. I ile to razy siostry Smith o mało nie rzucały się sobie do gardeł, kiedy to Eva próbowała doprowadzić siostrę do pionu, na co ta oczywiście mało chętnie reagowała, a niejednokrotnie też odrzucała jej rady. Jednak i tak ostatecznie siadały na kanapie i na spokojnie rozmawiały, a kiedy podbiegał do nich Ian.. Złość Anny odchodziła, a i skupiała się teraz tylko i wyłącznie na synku, który pokazywał jakiegoś nowego pluszaka, czy figurkę z superbohaterem. W ogóle, miał dziwną manię wynajdywania tych herosów, co mogło łączyć się z brakiem jednego z rodziców, choć Annie próbowała oczywiście sprawić, aby nie brakowało mu w żadnym aspekcie ojca.
OdpowiedzUsuńCiężki był żywot samotnej matki, tego nawet nie ukrywała.
- Jak to, jak? Normalnie. Wracam do domu, idę obok jakichś pieprzonych kartonów, a tu wystaje ręka. Ludzka, kurwa, ręka, Eva! - rzuciła głośniejszym szeptem, rozglądając się przy tym na boki.
Czekała, wpatrując się w zmasakrowaną twarz nieboszczyka, te puste spojrzenie, czując wzbierające w niej mdłości. Boże, jak dobrze, że zjadła tylko...O nie, wcale nie dobrze. Obróciła się w drugą stronę, czując wyraźne torsje, które wstrząsały jej ciałem. Najnormalniej w świecie zwymiotowała, w trakcie, gdy siostra załatwiała opiekę nad jej synem. Zaje-kurwa-biście.
- Niedaleko redakcji. I rusz się, błagam - jęknęła, wycierając usta chusteczką, jak i zjadając trzy miętowe gumy do żucia na raz. Boże, jak jej siostra wytrzymywała widok trupów na co
dzień? Nie miała najmniejszego pojęcia.
Roro wychodził z podobnego założenia co panna Smith – przyjaciele rzecz święta! Naturalnie, jedynie wtedy, gdy ci nie starali się mu za wszelką cenę utrudnić życia, co niestety zdarzało się bardzo, ale to bardzo często. Niemniej jednak, poniekąd tkwiła w tym wina samego panicza Pearce’a. Był on dziwnym człowiekiem. I człowieków tego samego pokroju skutecznie do siebie przyciągał. Jego bliski przyjaciel, a nawet partner za czasów pracy w strukturach NCIS w Waszyngtonie, często mu docinał, często pouczał, często wpychał nos w nie swoje sprawy – ogólnie, żyli ze sobą niemal jak pies z kotem. Ale to tylko pozory. Tak naprawdę, Roro doskonale wiedział, iż gdyby zaszła taka sytuacja, jego partner zasłoniłby go swym własnym ciałem przed rozpędzonym pociskiem, a nawet dałby sobie za niego rękę uciąć. To działało w obydwie strony. Zabawne. Panicz Pearce miał wielu znajomych, z którymi droczenie się stawiał sobie na pierwszym miejscu, do czasu, aż sytuacja nie wymagała odpowiedniej powagi oraz refleksji. Wtedy nawet on potrafił spoważnieć, odrzucić na bok ewentualne zgrzyty, i zrobić, co w swojej mocy, aby temu komuś odpowiednio dopomóc. Tak też było w przypadku prośby panny Smith. Co prawda Roderick, swym własnym, skromnym zdaniem, pasował do Balu charytatywnego niczym pięść do nosa, niemniej jednak czego nie robi się dla kogoś, kto chociażby załatwiał mu potajemne raporty kornerów spraw, którymi jako tako się interesował, a do których niestety czasem nie miał dostępu? Tak jest. Nawet założył dzisiaj ten głupi krawat! Co z tego, iż był on jeszcze niezawiązany…? Ważne, iż w ogóle go ze sobą wziął, gdyż przed wyjściem z mieszkania stoczył sam z sobą ostrą batalię, aby zmusić się do jego przewieszenia sobie przez szyję. Tak czy inaczej, gdy już przystroił się w elegancki garnitur (bo tak wypadało), wypastował gustowne buty (bo tak też wypadało) i rozczesał swój brązowy kołtun, co to fryzurą nazywał (bo to już definitywnie wypadało), zjawił się punktualnie pod drzwiami Evy, pukając w nie subtelnie. Gdy ciemnowłosa kobieta stanęła w progu, był pochłonięty kolejną już próbą zawiązania krawata. Nie omieszkał jednak unieść na nią swego błękitnego wzroku, uśmiechając się przy tym w typowo szelmowski sposób.
OdpowiedzUsuń-Mam nadzieję, iż brak bukieciku na rękę nie zostanie odebrane przez ciebie jako faux-pas. –Oznajmił dziarsko, nie mając bladego pojęcia, dlaczego owa sytuacja przywiodła mu na myśl jego własną studniówkę jeszcze za czasów nastoletnich ekscesów. –Wyglądasz pięknie. –Oznajmił w końcu z całą powagą, rezygnując z dalszej walki z krawatem. O wiele bardzie wolał się skupić na podziwianiu sukienki Evy, niż na nierówny starciu z tym pomiotem szatana.
Roderick lubił eleganckie garnitury – a lubiłby je jeszcze bardziej, gdyby nie obowiązywały do nich równie eleganckie krawaty. W tym roku stuknął mu trzydzieste trzecie urodziny, a on jak ta sierota, nadal nie potrafił sobie wiązać owego ustrojstwa. W sumie, jak by się nad tym trochę dłużej zastanowić, nie miał wielu okazji, aby się tego odpowiednio nauczyć. W dzieciństwie, na rodzinnych uroczystościach, zajmowała się tym jego matka. Jak był już nastolatkiem panowała moda na nie noszenie krawatów, tak, więc nie musiał się tym w ogóle przejmować? Później, na studiach oraz w wojsku zupełnie nie było mu to potrzebne. A zatem miał całkiem niezłe usprawiedliwienie dla swej małej ułomności, nieprawdaż?
OdpowiedzUsuń-Będę dziś udawał Doktora, co ty na to…? –Uśmiechnął się chytrze, odchylając posłusznie ciemną czuprynę odrobinę do tyłu, tym samym pozwalając pannie Smith ujarzmić ten nieszczęsny krawat. –Tylko nie potrafię zdecydować się na jedną, konkretną specjalizację. Jak myślisz, Kardiochirurg brzmi dumniej niż Patomorfolog…? –Zamyślił się na monet, wlepiając spojrzenie błękitnych ślepi w sufit. Towarzystwo tych wszystkich mądrych głów odrobinę go przerażało. O czym on niby mógłby z nimi rozmawiać? Lekarz a Żołnierz raczej nie mieli wiele wspólnych tematów. No, chyba jeśli mowa była o amputacjach.
-Nie ma sprawy. Wybawiłaś mnie od obowiązku grillowania z moim szefem. –Uśmiechnął się lekko, spoglądając na ciemnowłosą kobietę chwilę po tym, gdy już uporała się z jego krawatem. –Zawsze przypala mięso do hamburgerów, obrzydlistwo. – Skwitował, marszcząc zabawnie nos.
[Cześć :D mam problemy z prądem i nie wiem, kiedy znowu wejdę ;/]
OdpowiedzUsuń- O, jest jeszcze siostra, cudownie! - Klasnęła wesoło łapką o kolano. To była świetna nowina, gdyż trzy kobietki mogąc wszystko, czyż nie? A dziecko zawsze można podrzucić sąsiadom, ot co. Nie żeby Alex miała jakieś dziwne myśli, ale kobietki potrzebują czasami chwili dla siebie, prawda? A panienka Holmes nie będzie musiała się już użerać z starym sąsiadem, który wiecznie zrzędził. Była cierpliwa - to w końcu starszy człowiek - ale wszystko ma swoje granice.
Spojrzała z wesołymi iskierkami na pachnące wypieki i szczerze nie mogła się doczekać aż jednej spróbuje. Tak łasa to ona nie była, ale wypieki to było coś, co Alexandra lubi najbardziej!
- A nie mogą ostygnąć w brzuchu? - zapytała niczym małe dziecko, ale po chwili przeniosła wzrok z wypieków na dziewczynę. Weź się w garść, Holmes!
- Jasne, że jest. Musisz tylko wyjść z kamienicy, skręcić w prawo, a potem przejść przez trawnik na skos, żeby pójść na skróty. Ale praktycznie niczego w nim nie ma - powiedziała rozbawiona.
[A to zaproszenie to ktoś zupełnie obcy? ;D]
OdpowiedzUsuń[Jak na razie myślę, że nie ;D jak tam szablon ;)]
OdpowiedzUsuń[No wiem, ale już nie mogę się doczekać! ;p]
OdpowiedzUsuń[Marudzę, bo zaraz mi znowu prąd wyłączą ;p]
OdpowiedzUsuń[Nie mogę, bo nabawię się zapalenia płuc ;D zaraz zacznę czytać Gangstera, to może mi szybciej czas minie ;D]
OdpowiedzUsuńCale szczescie, ze Vision przypomnial sobie o jutrzejszym zadaniu, do ktorego sie zglosil, bo pewnie zostalby za barem o wiele dluzej niz nalezalo. Kiedy tylko kumpel zrobil mu dolewke, wypil ja bez wahania, ale juz bez wczesniejszego dodatku. Wystarczylo mu to, ze raz wygral, nastepnym razem bedzie mogl zabawic dluzej. Jesli spije sie do nieprzytomnosci, to jutro bedzie mu sie gorzej dzialac, pod wplywem kaca, prawda?
OdpowiedzUsuń- No i co teraz? - zapytal z lekkim usmiechem, wracajac na swoje miejce. Ogolnie bylo tutaj nprawde spokojnie. Czasami tylko impreza robila sie nieco wieksza niz normalnie, ale nic poza tym. Wszystkon a legalu. No prawie. Ale nikt nie musial o tym wiedziec, nie? Nikt sie tez tym nie chwalil, a lokal naprawde nalezal do tych lepszych. Chris przeciez nie chadza byle gdzie.
//Vision
[Ty też masz maila. Maile ;D]
OdpowiedzUsuńHolmes
Trójka Smithów. Świetnie. A dokładniej - dwie, na pewno, super babki i jeden mały brzdąc. Lepiej chyba nie mogły trafić. Jeszcze tylko jak dziecko nie zacznie jej gryźć i pluć na jej włosy może nawet się dogadają! Alexandra nie śpieszyła się do zostania mamą, ale jak na złość inne dzieci strasznie do niej lgnęły. Wolała nie wiedzieć dlaczego.
OdpowiedzUsuń- Pół godziny to szmat czasu - mruknęła prawie obrażona, ale zaraz zaśmiała się cicho. Przecież wytrzyma, prawda? Zresztą mogły przez ten czas sobie poplotkować i zrobić wiele więcej, bo ewidentnie przyda się dodatkowa para rąk. Jedna ręka... Niech będzie para, bo przecież nic się nie stanie, jak na chwilę ściągnie temblak, prawda?
- Ja bym obstawiała któreś z pudeł - odparła rozbawiona wstając. - Może najpierw to trochę ogarniemy, a potem strzelimy sobie kielicha? - zapytała z uśmiechem. Lubiła pomagać ludziom, więc jeśli mogła sprawić, że Evcia będzie mieć na podłodze więcej przestrzeni to chyba warto, nie?
Holmes
Po to się Roderick przystroił niczym kolorowa, świąteczna choinka, aby miło było na nim oko zawiesić. Toż to oczywiste, nieprawdaż? Przecież nie wybrałby się na podobną imprezę w spodniach od dresu i białym, pomiętym podkoszulku, z trzydniową plamą po musztardzie (choć sposobność ujrzenia zdębiałych min tych wszystkich lekarskich szych wydawała się być doprawdy kusząca). Tak czy inaczej, nie chciał przynosić pannie Smith wstydu. Wiadomo, iż nawet, jeśli nie lubiła podobnych spędów, to jednak wśród bawiących się na balu gości byli jej znajomi oraz przyjaciele. Z pewnością wolałaby uniknąć tłumaczenia się im ze swej miernej decyzji w doborze trafnego partnera.
OdpowiedzUsuń-Obawiam się, iż wiem o noworodkach tyle, ile pospolity pingwin o mechanice kwantowej… -Mruknął cicho pod nosem, wolniutko stawiając krok po kroku, aby uczepiona do jego ramienia, ciemnowłosa kobieta nie zabiła na jednym ze śliskich stopniach schodów. Swoją drogą, po jaką cholerę było tak się męczyć? Drobne kobiety posiadały ogromne pokłady subtelnego powabu. Roro uważał, iż nie powinny dodawać sobie zbędnych centymetrów niebotycznie wysokimi szpilkami. No ale co tam taki zwykły facet jak Pearce może wiedzieć na ten temat? I tak żadna by go słuchać nie chciała, znając życie.
-No niestety. Zmysł strategiczny nie idzie w parze z talentem kulinarnym. –Uśmiechnął się szczwanie, gdy już dotarli oni do stojącego nieopodal kamienicy czarnego BMW Rory’ego. –Ale gdybyś zapragnęła przekonać się o tym na swej własnej skórze… poprawka, na swym własnym żołądku, to możemy urwać się z nudnego przyjęcia i wpaść na domówkę do mojego przełożonego. Znając chłopaków z wydziału, zaopatrzą imprezę w piwo, natchosy i koreczki serowe. –Dodał, unosząc zabawnie swe ciemne brwi. Grzecznie otworzył drzwi od strony pasażera, aby Eva wsiadła wygodnie do wnętrza samochodu, chroniąc się tym samym przed podmuchami porywistego wiatru.
[ Nie ograniczam wątków do szachów, tak więc spokojnie :) Ale jeśli będziesz chciała to zawsze mogę podrzucić kilka podstawowych lekcji ^^ No i odpocznij, z tego co widziałam, trudny dzień dzisiaj, ja poczekam. ]
OdpowiedzUsuńA czy Vision nie byl odpowiedzialny? Oczywiscie, ze byl! Musial byc, bo czesto od jego umiejetnosci zalezalo zycie innych ludzi, co nie zawsze mu odpowiadalo. Poza tym, opiekowal sie malym chlopcem! Co prawda to w ogole nie pasowalo do osoby typu Visiona, ale jednak tak bylo. Jesli dowodow na jego odpowiedzialnosc dalej bylo za malo to... musial sie jeszcze opiekowac Alexandra, ktora wcale nie szukala klopotow. To one zwykle znajdowaly panienke Holmes.
OdpowiedzUsuńNie chcial jej oczywiscie psuc zabawy czy stac jej nad glowa i liczyc drinki. To po prostu barama musial miec na oku, bowiem jak mogla juz zauwazyl, dosc lubil mocne trunki.
Czy on chcial isc?! Dobre, przeciez on moglby tu zostac cala noc, co nie raz mu sie zdarzalo... Ale odpowiedzialny byl, o.
- Potanczyc? Jestes pewna? Bo wiesz, ja jestem krolem parkietu, wiec mozesz tego nie przezyc - odparl rozbawiony.
//Vision
[ Oj, trudne pytania zadajesz. Moja wena jest od jakiegoś czasu nieaktywna i będzie ciężko. Żeby nie było tak wyjątkowo oklepanie, to możemy uznać, że obie panie znają się z studia tatuażu, gdzie w jednym czasie robiły sobie ozdóbki i wspólnie narzekały na ból, po czym dla uczczenia znajomości poszły razem na kawę i tak już zostało. Albo możemy wykombinować jakiś wypadek np: samochodowy z nimi w roli głównej, gdzie bardzo przyda się wiedza Evy. ]
OdpowiedzUsuńAkurat to, ze byl nieco wiekszy niz reszta, nie musialo swiadczyc o jego odpowiedzialnosci... Wrecz przeciwnie. Alex ciagle mu mowi, ze wyglada na jakiegos oprycha i dlatego ludzie nie zaczepiaja go na przystanku. On mial na to inna odpowiedz - nie zaczepiaja go na przystanku, bo nie korzysta z takiej formy transportu, o. Kto by sie pchal do przetloczonego autobusu, kiedy moze wybrac motor i jezdzic, gdzie tylko chce omijajac korki? Zreszta, bardzo czesto pakowal sie w nielegalne wyscigi, czasami bral udzial w bojkach, z ktorych ciezko go bylo wydostac, bo jak juz zaczal... Ale zajmowal sie chlopcem, wiec wezmy jednak pod uwage plusy. Tak, zdecydowanie byl odpowiedzialny.
OdpowiedzUsuńVision na ratunek niewiasta. To byl facet! Moze powinien to robic zawodowo? Porzucic swiat komputerow na rzecz ratowania kobiet. To jest dopiero fucha!
- Dzisiaj nie polamiesz sobie ani jednej kosci - zapewnil unoszac kaciki ust i zlapal jej wyciagnieta dlon. Pociagnal ja za soba w tlum w rytm zwawej muzyki.
Kto by sie przejmowal, ze jutro moze zginac?
//Vision
[ Ja lubię krzywdzić moje postacie, więc możemy uznać, że Tammi była w tym przypadku ofiarą :) Zamysły miałam dwa. Po pierwsze, Tamara może zostać potrącona przez samochód (bez większych obrażeń tylko, to nie HP, gdzie wszystko się szybko goi), a Eva albo jest świadkiem, albo nawet sprawcą (spokojnie, żadnego oskarżenia nie wniesiemy jakby coś ^^). Druga opcja jest taka, że mogły być świadkami, gdzie sprawca zbiega z miejsca wypadku i muszą zająć się rannymi itp. Chyba, że wolisz odejść od samochodów, śliskich dróg i pijanych kierowców w stronę np napadu na sklep jubilerski i panny stają się zakładniczkami :) ]
OdpowiedzUsuń[ Hmmm... Spokojnie, ja zwalę na Ciebie rozpoczęcie, tak więc będziemy kwita. Cóż, jeśli chodzi o ostatni pomysł to już widzę oczyma wyobraźni jak Tammi mruczy pod nosem "i pomyśleć, że pracuję dla SEAL, a tacy amatorzy mi grożą", co byłoby zabawne gdyby siedząca obok Eva usłyszała to i się dwie panny zorientują, że teoretycznie razem pracują.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że sensowne jest tylko dwa albo trzy, bo w sumie krzywdzenie Tamary zajmie mi chwilę, a potem nuda. Może po prostu zostaniemy trzy trójce? Bank, jubiler, cokolwiek.
I Ty jeszcze nie poznałaś nawet ułamka moich patologicznych skłonności... ]
[ One się mogą nawet jeszcze nie znać na dobrą sprawę. Przykładowo zostałyby usadzone koło siebie i korzystając z okazji pogadają sobie konspiracyjnym szeptem, bo i co innego robić podczas napadu? :) ]
OdpowiedzUsuńEvcia w ciemnych uliczkach pasowala tak, jak Christopher do filharmonii... Nie, zeby w ogole nie wkladal garnituru, czasami nawet mu sie zdarzylo, ale litosci - zastnalby po pieciu pierwszych minutach. Zabierzcie go wali uliczne, o tak! To byla zabawa i przynajmniej cos sie dzialo. A kiedy jeszcze sam bral udzial w czyms takim... Miodzio. Mezczyzna omijal wszelkie kulturalne sprawy, bo do takich nie pasowal. Raz czy dwa razy byl moze na jakiejs wystawie, gdzie zostal sila zaciagniety przez kolejnego, upierdliwego przylepa, pokroju Evci. Takie jak sie znajazly i przykleily to nie ma zmiluj.
OdpowiedzUsuńCale szczescie, ze Chris nie chadzal na nudne imprezki, zeby opowiadac o tym, z kim to ostatnio sie spotykal, a zycie z pewnoscia mial barwne. Bo z nikim sie nie spotykal. Juz z niego byl taki zimny, kochany dran, ktorego autorka Evci kocha najbardziej! Zadnych nudnych gosci, siedzenia na kanapach z lampka wina. Wino pilo sie z gwinta na dworze, albo o wiele mocniejsze trunki w glosnym barze. A moze cos wciagniemy? W to moj graj!
Ten wieczor zapowiadal sie w miare normalnie. Kto znal Chrisa to wiedzial, ze nie szuka specjalnie mozliwosci do bojki. Noooo prawie. Ale dzisiaj naprawde byl grzeczny! Oczywiscie do czasu, az sie zdenerwowal. Nie mogl nic poradzic na to, ze byl dosc narwany. Zdawal sobie sprawe, ze czasami ponosily go emocje i tak jak tego wieczoru - mogl sobie nagrabic biedy. Zwykle ratowala Alex, tyle ze ona obierala zdecydowanie inny rodzaj... zaczepki. Otoz Holmes darla sie niemilosiernie probujac przekrzyczec sie przez odglosy bojki, a kiedy to nie pomagalo zaczynala okladac go piesciami. A prawy sierpowy to ona ma dobry... To jest - miala. Jak tak ladowala w niego, jak w skale, szarpala, krzyczala to w koncu potrafil sie opamietac. Zanim bylo za pozno, rzecz jasna.
No i masz, zostal zdenerowany. A prosil 'odejdz, dobry czlowieku', Vision naprawde nie szukal klopotow. Ale wystarczalo jedno slowo i wstepowal w niego demon. A mogl spokojnie odjechac, co mial w planach.
Przy akompaniamencie ogolnych piskow i krzykow napedzajacych do walki pozwolil sie szturchnac, a potem nie pozostawal dluzny. Nie liczyl ciosow. Po prostu uderzal, jak codziennie walil w worek treningowy. Byl jak w amoku walac w twarz, zebra, co tylko mu sie nawinelo. Nawet nie zuwazyl, ze w ktoryms momencie wpadli na metalowe kubly ze smieciami. Tak samo jak nie zauwazyl, ze cos uwiesilo sie jego plecow. No bo kto by zwrocil na to uwage? Bez obrazy oczywiscie. Mimo wszystko nawet Vision musial zauwazyc, ze zaczyna prakowac mu powietrza, szczegolnie, ze dyszal jak oszalaly. Grozba wydrapania oczu chyba zbytnio sie nie przejal. Co prawda lubil swoje oczy, a dziewczyna na pewno posiadala ostre pazurki, ale pewnie zdazylby w pore swoje galki oczne uratowac. Gdyby zaczela go gryzc, pewnie byloby nieco gorzej, bo musialby ja z siebie zrzucic. A wlosy... coz, trudno stwierdzic.
Dopiero po chwili dotarlo do niego, ze lezacy juz facet praktycznie sie nie rusza. Dal spokoj. Musial. Zarejestrowal tez glosik przy jego uchu i moze malo delikatnie oderwal male lapki od swojej szyi. Odwrocil sie, zeby spojrzec na dziewczyne. Poprawil skorzana kurtke, ktora zle na nim chwilowo lezala, po calej tej akcji i chwycil Evcie za ramie. Tlum rozstapil sie, zeby przepuscic Visiona i pewnie dopiero teraz zaczeli zbierac to, co z faceta zostalo.
- Co ty tu robisz o tej porze? - zapytal wciaz nieprzyjemnym glosem i puscil dziewczyne dopiero wtedy, kiedy stanal przy swoim motorze.
Musial ochlonac, to wszystko. Przeciez jeszcze niedawno tanczyl razem z Evcia w klubie, prawda? Ale nic nie wkurzalo go bardziej jak to, ze zarowno Alex, jak i panienka Smith musialy robic wszystko, zeby wpakowac sie w klopoty! Holmes moze i jeszcze potrafilaby zaatakowac, ale taka Evcia? Skoczy napastnikowo na plecy z krzykiem 'Patataj!'? Teraz nagle nie zwracal uwagi na to, ze omal nie skatowal jakiegos faceta na smierc, ale o to, ze panienka Smith stwierdzila, ze przejdzie sie na spcerek po podejrzanych miejscach. No i jak on mial sie uspokoic, kiedy taka dziewuszka prosila sie o klopoty? Dac piataka na piwo i gotowe, dobre sobie.
Usuń//Vision
Na pewno pasowala? Do klubow, filharmonii moze faktycznie, ale do miejsca, gdzie ludzie piora sie po mordzie do ostatniego tchu, przy okrzykach widowni, ktora tylko dodawala im mobilizacji i wiekszej ilosci sil... Nie, tak Evcia nie pasowala, nawet jako czlonkini tlumu. Wtedy to juz nawet odstawaniem od reszty nie mozna byloby tego nazwac. Oczywiscie, zawsze mogla uciec albo zniknac, pytanie tylko czy zawsze jej sie uda. To, ze zlewala sie z tlem moglo sie kiedys okazac jedna, wielka bujda. No bo pijaczkowie i inni tylko czekali na taka bezbronna duszyczke. A Chris jesli chce sie zrelaksowac, odpoczac i wyciszyc to siada u siebie w mieszkanku z laptopem na kolanach i zamienia sie w IceMana. Wtedy relaks ma jak w banku. Szczegolnie, jesli przy okazji nieco wiecej gotowki wladnie do jego skrpety, czy tez konta kogos innego. Bo to dobry czlowiek byl i pomagal potrzebujacym, o.
OdpowiedzUsuńJakby autorka Evki brala przyklad z innych ludzi, to na pewno nie kochalaby Chrisa tak mocno jak teraz, z calego swojego wielkiego serduszka. A Autor Chrisa rownie mocno kocha Evcie i wlasnie sie do tego glosno przyznaje, zeby nie bylo zadnych niedowien, ot co. Slodka panienka Smith uwielbiala zimnych drani? Co za fetysz! Docieranie do tych najmroczniejszych, najglebiej skrywanych tajemnic ludzkieg umyslu; poszapanej psychiki, która sieje spustoszenie na tej gorszej stronie czlowieka; poznawanie mrocznych i mrozacych krew w zylach historii... No, no, no, panienka Smith ma bardzo ciekawe zycie prywatne.
Gdyby przyznala, ze lepiej czula sie wsrod nudnych lekarzy, zamiast przyznac, ze spedzony czas z Chrisem byl jak dotad najlepszym momentem w jej zyciu.... Tak, to bylaby ogromna zniewaga i cios nozem prosto miedzy zebra. Auc. Niech trzyma sie odpowiedzialnego Visiona to pozna spak o wiele wiekszej ilosci drinkow, ktore rownie mocno zapadna jej w pamiec, o tym mogla byc przekonana. Jak do tej pory, Chris nie znal Evci na tyl, zeby uznac ja za w peni grzeczna i ulozona panienke z dobrego, zamoznego domu. Wiedzial, ze jest profesjonalistka, ale potrafi sie bawic. To mu wystarczylo w pelni. I miala racje, to ona pracowala w sekcji, inni niech spadaja na drzewo. Ba, Evcia sama mogla ich tam wyslac. Gdyby tylko miala wiecej krzepy, w tej chudziutkiej raczce...
A jak mozna bylo chodzic do filharmonii i przesiedziec tam kilka godzin, pozwalajac na to, zeby nuda wyzarla czlowiekowi wszystkie komorki i dodatkowo kazda kosc, jaka taki czlowieczek posiadal? To bylo nie do pomyslenia! Co innego wdawac sie w bojke, kiedy worek treningowy sie rusza, co wiecej - oddanie ciosy! Dzieki temu taki Vision nie dosc, ze sie nie nudzil to jeszcze mogl wyprobowac chwyty, troche sie poruszac, poczuc smak krwi i byc moze lekkiej adrenaliny, chociaz to ostatnie bylo mocno naciagane. Chris potrzebowal czegos wiecej, zeby poczuc ten cudowny srodek. Vision dwa razy wybil bark, mial polamane wielokrotnie zebra, kiedys nawet zlamal noge, kiedy skakal z jednego dachu na drugi... Ale jeszcze nigdy nie zlalal reki i nogi jednoczesnie. to musialo byc prawdziwe przezycie!
Kto by przypuszczal, ze spotka w ciemnej uliczce Chrisa, nie? Toz to prawdziwa niespodzianka. I jaka duza! Normalnie dwumetrowa, o. Watpil, owszem. Musialaby wyjsc z siebie i stanac obok, zeby dowiedziec sie dlaczego. Zeby wydlubac mu oczy potrzebowala co najmniej trzech sekund na wbicie tych slodkich pazurkow w jego slepia. Kolejnych dwoch/trzech, zeby zaczac dzialac. Vision zdazylby ja z siebie zrzucic. W koncu kto lubi, kiedy jakis skrzacic siedzi mu na plecach i wydlubuje oczy? Przeciez nikt nie mogl sobie na to pozowlic! Szczerze wolalby, zeby jednaj wybrala te wlosy. Moze gdyby pociagnela naprawde mocno to odskoczylaby mu glowa? Ale wtedy istnialoby ryzyko, ze dziewuszka straci przez przypadek zabki. A tego nie chcieli. Alex nie potrafila chodzic po wodzie i nie miala laserow w oczach. Vision tez nie. Czyli... a to kolejna niespodzianka... Nie mieli super mocy!
Brutalny to on dopiero mogl zaczac byc, co pewnie zauwazyla jeszcze kilka sekund temu. Ale Evci to on przeciez nie uderzy, to byloby zdecydowanie nie fair. Taka biedna dziewuszke, ktora uratowala niedawno jakiegos faceta, ktorego twarzy juz chyba nie pamietal. Pewnie, gdyby nie byl w tak wielkim amoku to cos zdolalby zapamietac. Dla niego przez chwile jednak liczylo sie to, zeby Evcie odciagnac od tamtego miejsca, inaczej znowu musialby kogos prac, tym razem z jej powodu. Bo przeciez stanalby w obranie jej dobrego imienia!
Usuń- Blizej - powotrzyl po mniej prychajac ciszej. Blizej to ona miala, ale na cmentarz w najgorszej wizji. Nie twierdzil, ze cos koniecznie musialo sie stac, ale tez nie mogl tego wykluczyc. Ona sama pracowala w SEAL, jak rowniez byla lekarzem, nie napatrzyla sie dosc na biedne dziewuszki?
Wlasnie, dlaczego mu sie tlumaczyla? Przeciez nie byl jej ojcem. O tylko zapytal, o. I wcale nie chcial sie ogarniac. Dobrze bylo tak, jak jest. Najchetniej to walnalby w cos jeszcze tak porzadnie i z calej sily! Ale gdyby ktos go teraz zapytal, dlaczego wlasciwie sie zloci, to chyba nie potrafilby znalezc logicznej odpowiedzi. Tamto bylo i minelo, teraz bylo cos zupelnie innego, jednak blizej nieokreslonego.
Przejechał ręką po wargach scierajac zaschnieta krew. A bo to pierwszy raz? Jakos nie zwracal na to uwagi. Krew byla, bo byla. I tyle.
- Wsiadaj - powiedzial wskazujac glowa tyl scigacza. Nie bedzie tutaj stac i czekac na zbawienie. Wsiadl na motor stawiajac obie nogi na chodniku. Juz wolal poczuc przyslowiowy wiatr we wlosach, niz stac i zastanawiac sie, po co wlasciwie tak stoi.
//Vision
Ro w ogóle nie czuł się pewnie na żadnych z tego typu imprezach – był tak zwanym chłopakiem z przedmieść, dla którego idealne imprezy odbywały się w znanym otoczeniu domu lub tylnego podwórza, z basenem w tle, dobrą muzyką, jedzeniem oraz schłodzonym piwem. W sumie, po ujrzeniu przepychu sali, do której wmaszerował chwilę później z ciemnowłosą towarzyszką u boku, doszedł do wniosku, iż ten grill u szefa nie mógł być AŻ taki zły jak z góry zakładał. Jasne, przypalone mięso nie należało do jego ulubionych dań, niemniej jednak, gdy dostrzegł wokół siebie samych wypacykowanych lalusiów oraz ich wystrojone partnerki, zatęsknił za chłopakami z wydziału, uganiającymi się za ślicznymi pannami w normalnych koszulach w kratkę. Śmiech, żarty, wygłupy i kretyńskie wyzwania. Co z tego, iż nie byli już nastolatkami? Nadal byli młodzi, mieli prawo do zabawy! A tutaj chyba o tym zapomniano…
OdpowiedzUsuń-Wiesz… chyba mamy kiepskie stroje do smażenia kiełbasek… -Mruknął cicho, nachyliwszy się odrobinę w stronę ciemnowłosej kobiety, aby przechodząca obok nich grupka zawzięcie dyskutujących onkologów nie musiała sobie w niczym przerywać. –Ale jeśli poziom nudy przekroczy punkt krytyczny… to nawet śmiesznie by cię było oglądać w tej sukience na prywatnej domówce. –Dodał z wyraźnym rozbawieniem, a w jego błękitnych tęczówkach zamajaczyły pojedyncze ogniki przekory. Wtem panicz Pearce wyprostował się, oraz zwinął z tacy przemykającemu nieopodal kelnerowi dwa kieliszki złocistego szampana. Jeden wręczył Evie, drugi zachował dla siebie samego, unosząc go nieznacznie do góry w geście dyskretnego toastu. Oby ten wieczór skończył się lepiej niż się na tę chwilę zapowiadał…
[O cholera, masz rację oO Dzięki. Zauważyłabym pewnie dopiero za tydzień xD
OdpowiedzUsuńJa raczej też nic lepszego nie wymyślę jeżeli o to chodzi. Podobną mam sytuację z wątkiem, bo mam same jakieś dziwne, głupie pomysły, w stylu: winda się zepsuła xD ]
A dlaczego mialaby pasowac? Czlowiek nie powinien cisnac sie tak, gdzie go nie zapraszaja i to za wszelka cene. Lepiej bylo pogodzic sie z faktem, ze nie wszedzie mozna sie wpasowac. Taka Evcia, na przyklad. Pare zajec przystosowawczych raczej by jej nie pomoglo. Ewentualnie (przez bardzo duze 'e') kilaset, no wtedy mozna byloby nad tym faktem zaczac debatowac. Jednak wczesniej - nie. Co zas tyczy sie ubioru...Panienka Smith raczej nie wygladalaby dobrze w lateksowej spodniczce i mocnym makijazem. Dlaczego? Po prostu. Nie kazdemu to pasowalo, o. Vision przewaznie spedzal wolny czas w towarzystwie takich kobiet, wiec zdolal poznac tez ich charaktery. Evci bylo do nich zdecydowanie daleko, nawet jesli probowala tupnac nozka, zeby przerwac jego bojke. Mogla miec nawet pazura (ba, nie watpil, ze go nie miala, przeciez to baba z krwi i kosci!), ale nie uzupelniloby to brakow. Wiekszosc takich lasek robilo na przekor rodzicom, pochodzily z patologicznej rodziny albo tez lubili adrenaline.
OdpowiedzUsuńGdyby Evcia dowiedziala sie, ze Vision stoi za tym nieszczesnym, starym fortepianem to jego tajemnica poszlaby w las. Chociaz panienka Smith moglaby ewentualnie zabrac owa tajemnice do grobu. Tego jeszcze nie byl pewien. W kazdym badz razie oczywiscie nie wzialby tych pieniedzy. Nie nalezaly do niego, nie? Byly Evci, a to, ze dostala fortepian w prezencie... Trzeba bylo tylko sie cieszyc. Co prawda Chris nie cieszylby sie z takiego giftu, jednak gdyby ktos z czystej dobroci podarowal mu na przyklad motocykl, to bardzo chetnie by go przyjal. Skoro nie chciala wydawac swojej wlasnej forsy, to zawsze mogla ja komus dac. Na przyklad zwierzaczkom, dzieciaczkom, komukolwiek. Mogla je nawet spalic. IceMan tylko przekonal brzydkiego pana, zeby zwrocil Evci pieniadze. Taki byl kochany, Christo.
Dobrze, ze autorka Evci nie bierze przykladu z innych ludzi, bo inaczej uwazalaby biednego Visiona, jak rowniez jego autora za najgorszego drania, ktory na niczym sie nie zna i w ogole jest glupim dzieciakiem. Smutne, ale prawdziwe. Zeby bardziej pokazac powage sytuacji autor Chrisa moglby nawet uronic lzy, ale w tej chwili nie moze tego zrobic. Niestety. Pielegniarka w szpitalu moglaby zle na niego patrzec, prawda? Na przyklad, jak na biednego chlopaczka z dziura w glowie, ktory niezmiernie cierpi. Dobrze jednak wiedziec, ze wszystkie grzechy ma przebaczone, wiecej niestety nie pamieta, ale na pewno zaluje, ot co.
I to moglaby byc jedna jedyna sprawa, ktora laczyla Evcie z dziwnym towarzystwem i tymi pomalowanymi laskami w krotkich spodniczkach. One tez uwielbialy niebezpiecznych drani. To bylo raczej oczywiste, inaczej nie wsiadalyby na ich motory z papierosem, a jednak pelne wdzieku, patrzac z wyzszascia na reszte niewiast, ktorym niestety braklo faceta z motorem. Vision duzo sie zmienil pod wplywem Alexandry, zdazyl sie z tym faktem pogodzic. Niemozliwe bylo jednak to, zeby zmienil sie calkowicie. Lata na wojnie i zycie pelne stresu juz na zawsze zakotwiczylo sie w tym czlowieku, czy tego chcial czy tez nie. Mogl miec tylko nadzieje, ze taka Evcia zdola go w pore przed glupota powstrzymac. Tak jak dzisiaj, kiedy o maly wlos nie zabil faceta. Wlasciwie, dlaczego chcial to zrobic? To, ze byl draniem wcale go nie usprawiedliwialo.
Nie miala ciekawego zycia, bo nie znala Visiona! Jemu daleko bylo do przechwalajacych sie nudziarzy tego swiata, ktory chce sie ustatkowac i wyznac komus milosc. Litosci, on i takie sprawy? Zapewne w swoim zyciu byl zakochany, ale nie przykladal do tego wiekszej wagi. Jak nie ta, to inna. Do baby, ktora bedzie go trzymac na sznurku jakos mu sie nie spieszylo, bo robil co chcial, o. Pamietal, byla kiedys taka Kate, nawet byla od niego starsza o dwa lata. Piekna osmiolatka, w dlugich blond wlosach... Tak, to byla milosc od pierwszego wejrzenia. Pamietal, ze przyniosl jej serce kota, ale chyba nie byla tym faktem zadowolona, bo uciekla z krzykiem. Na pewno nie byla warta Visiona!
Owszem, nuda w filharmonii. Kiedy mialby tam siedziec i patrzec na sciany, albo przypatrywac sie muzkom, jakby byl gejem to naprawde wolal zsunac sie nieco z fotela i zamknac swoje slepka. Gdyby chcial posluchac smetow to wlaczylby je sobie na komputerze, jeny. Bo akurat wypatrywanie uczuc faceta ze skrzypcami bylo dla niego niemilosiernie wazne, serio. I mialby otwierac szeroko oczy i siedziec z otwarta geba, bo to prawdziwe? A jakie ma byc? Przyszedlby to byloby prawdziwe, to raczej skomplikowane nie bylo. A ciary mial, owszem. Ale jak wyszedl na wielki, wielki mroz, bez jaj. Gdyby cierpial na bezsennosc to napewno udalby sie tam, zeby sie zdrzemnac, really.
UsuńW tym wypadku pobijalby go na pewno. Watpil jednak, zeby przydarzyla jej sie sytuacja, w ktorej stalaby na minie z wiedza, ze jesli chocia drgnie to bedzie jedno, wielkie bum, a z ciala wiele nie zostanie. Gdyby mial tak kruche kosci jak dziewczyna pewnie tez mialby wiecznie na sobie gips. On jednak nalezal do grona ludzi, ktorzy spadajac ze schodow tylko wstana i otrzepia sie z kurzu. A moze powinien skoczyc z piatego pietra i przekonac sie, jak to sie skonczy? Nie, nawet on taki genialny nie byl, zeby testowac takie sprawy. Wystarczalo mu skakanie ze smiglowca na dachy budynkow, kiedy mieli zwerbowac jakiegos waznego goscia.
Ech, moglaby zyc z mysla, ze biedny Vision chodzilby oslepiony przez kilka kolejnych dni? A moze w jego biedne oczka wdalaby sie na zawsze jakas wada, ktora nie powalalaby mu byc dalej lacznosciowcem? Na akcjach tez go nie chcieli, ot co. I cale jego zycie skonczyloby sie w ciagu tych kilku sekund. A wtedy Vision moglby sie zdenerwowac. Nawet na taka biedna, malutka, niepozorna Evcie i niech aniolowie mieliby ja wtedy w opiece, bo niestety nie reczylby za siebie. Smutne, ale prawdziwe. Ale skoro zalozenia byly czysto hipotetyczne, to po co sie nad tym dluzej rozwodzic? Dobrze, ze mial slepia cale i zdrowe, bo inaczej nie moglby patrzec na Evcie. A w konocu jej nogi tez byly odsloniete, o.
W zasadzie to byla niezla fucha. Taki superbohater. Tylko jakby mial te lasery w oczach i moglby chodzic po wodzie to byloby jeszcze fajniej. Moglby ratowac wszystkie kobiety z opresji i pojawiac sie niespodziewanie po drugiej stronie globu. Tak, juz widzial to oczami wyobrazni. I jeszcze ta pelerynka.... IceMan nie byl superbohaterem. IceMan tak naprawde nie istnial, byl tylko kims, kto potrafil zniszczyc zycie czlowieka w kilka minut. Do czasu, rzecz jasna. A Vision nie umial piec babeczek. To znaczy nigdy nie probowal, ale jakos nie ciagnelo go do tej...profesji.
Tak, lepiej nie sie nie wypowiada. Mogliby wtedy oboje powiedziec o kilka slow za duzo i co wtedy? Oczywiscie niektorzy nie mieli w oporow, zeby powiedziec wprost, co mysla o takich wyskokach. Chris jednak nie chcial tego slyszec od Evci. Ciekawe dlaczego? Moze przez to, ze to ona miala byc ta dobra i spokojna, ktora nie miesza sie w tak nieodpowiedzialne sprawy. Nawet slownie. Wybaczylaby mu? Wybaczylaby mu to, ze moglby sie na nia odmachnac, nawet jesli nie zdawalby, ze to ona? Coz, on raczej by sobie tego nie wybaczyl. Bo jaki facet atakuje slabszych od siebie, na dodatek plci przeciwnej? Nawet autor Chrisa moglby tego nie zniesc i pozwolic, zeby jakas zblakana kula trafila jego serce.
UsuńCo z nim bylo nie tak? No kurde, Chris, co z toba jest nie tak? Jeszcze nie fukal, ale nie nic nie mowmy, bo przeciez noc sie jeszcze nie skonczyla, prawda? W zasadzie moglby jej wypomniec, ze juz dawno po dziesiatej i powinna byc w lozku, ale jakos nie przyszlo mu to do glowy. A szkoda. Wtedy bylby tatuskiem na sto dwa. Taka rola na dluzsza mete byla jednak nie do wytrzymania. Dlaczego mialby byc za kogos odpowiedzialny? Mialy ja sprowadzac do pionu? I co jeszcze? Oczywiste bylo to, ze nie zostawi jej tutaj samej, a sama mysl o tym, ze szla taki drogami (bo bylo blizej!) sprawiala, ze skakalo mu cisnienie, ale nie bedzie chodzil za Evcia krok w krok.
I bardzo dobrze, ze nawet nie zastanawiala sie nad tym, zeby go nie posluchac. Nie chcial, zeby kazde jego slowo brzmialo jak rozkaz, ale nie potrafil nad tym zapanowac. Oczywiscie nie omieszkalby jej wciagnac na moto, gdyby zaszla taka potrzeba. Moglby ja sobie wrzucic na ramie jak worek ziemniakow, ale to przeszkadzaloby mu w prowadzeniu, niestety.
- Mam. W garazu - odparl tylko rozpiajac swoja kurtke i podajac dziewczynie. - Wkladaj - dodal czekajac az zalozy na siebie skore. Odzywaly sie w nim ludzkie odruchy, to dobrze. Nie chcial, zeby Evcia po drodze zmarzla, bo nawet ukryta za plecami Chrisa byla narazona na silne uderzenia wiatru. Nie po to mial maszyne, ktora dobija poza trzysetki, zeby jechal powoli, prawda? Kasku tez przy sobie nie mial - nie spodziewal sie goscia. Trudno.
//Vision
[Blagam, koniec ;P]
UsuńByło świetnie. Głowa do góry, uśmiech numer pięć i do przodu. Tylko błagam, nie zostawiajcie jej samej w windzie. Nie bardzo wiedziała czy zaczęła wrzeszczeć dlatego, że przyjaciel został przed windą gawędząc z innym agentem, a ona została sama w tych czterech ścianach, czy może ostatnia przygoda, w której zatrzasnęła się windzie nadal pozostała jej w głowie. W każdym bądź razie zaczęła tak głośno krzyczeć, że chyba postawiła na nogi kilka pięter sekcji. Nie dane jej było dojechać wyżej, bo całe szczęście szybko ją stamtąd wyciągnęli. Ale wszystko było okej, prawda?
OdpowiedzUsuńAlexandra nie potrzebowała żadnych psychologów i innych psychiatrów. Mogli sobie mówić, co chcieli, ale panienka Holmes i tak wiedziała swoje, no. Musiała pracować, bo inaczej by zwariowała. Litości, przecież tylko zakopali ją żywcem, nic takiego!
Po długim dniu zmagania się z samą sobą, musiała wyżyć się na worku treningowym. Cóż, ręka znowu zaczęła ją boleć, więc wtedy musiała już wrócić do mieszkania. Skorzystała przy okazji z joggingu i po powrocie do swojej klitki od razu zamierzała wziąć prysznic.
Niestety. Wyleciała z łazienki tak szybko, jak jeszcze nigdy. Na początku nie mogła nawet rozsunąć drzwi, ale w końcu jej się udało. Opatulona w szlafrok wyszła z mieszkania. A dokąd? Odpowiedź była prosta.
Poczekała chwilę pod drzwiami, a potem uśmiechnęła się lekko.
- Uwierzysz jeśli powiem, że prysznic próbował mnie udusić? - wzruszyła lekko ramiona. Chyba nie odmówi wanny sąsiadce, prawda?
Holmes
[ trololololololo, nie podlizuj się i tak musisz zacząć ;d ]
OdpowiedzUsuńANTOSIA.
Pracoholików na tym chorym świecie nie brakowało. Było ich tylu, że kolejny przypadek w postaci Christiana Paleti nikogo dziwić nie powinien. Mężczyzna ten bowiem życia osobistego nie posiadał. Pojęcie dnia wolnego było obce, a takie coś jak urlop znał tylko i wyłącznie z definicji. Taka kolej rzeczy w żadnym stopniu mu nie przeszkadzała, lubił chwytać wszystkich hultajów z przestępczego świadka, łapać pseudo mafiosów oraz ratować porwane i zbłąkane owieczki, ratowanie kobiet z opresji to zdecydowanie jego broszka. Były jednak też sprawy takie, który zajmował się bardzo niechętnie. W pracy jednak nie było sentymentów, to nie była lista życzeń aby wybierać sobie sprawy jakimi chciało się zajmować. Ktoś coś ci zlecał i nie było wyboru, męcz się człowieku, nawet wbrew sobie. Dzisiejsza sprawa była jedną z tych najgorszych z najgorszych. Młoda dziewczyna, z akt wynikało, że szesnastoletnia, azjatka, w jego ojczyźnie przebywająca nielegalnie. Rany postrzałowe świadczyły o tym, że nie było to zabójstwo przypadkowe, że nie było to zabójstwo w afekcie, to była zbrodnia zaplanowana i nie było ku temu nawet najmniejszych wątpliwości.
OdpowiedzUsuńPrzeglądał akta próbując doszukać się jakiegoś nawet najmniejszego punktu zaczepienia, który pozwoli mu ruszyć z miejsca i znaleźć jakaś bardzo ważną poszlakę. Słysząc czyjeś kroki uniósł brwi do góry i ponownie zerknął na papiery dopiero teraz zwracając się do dziewczyny.
-O ile się nie mylę to z panią mam współpracować, prawda?- zagadnął.
[przepraszam, że odpisuje tak późno ;D]
[Spencer też się przywita i Spencer też pomysłów ni ma.;< ale do rana może coś wykmini.;d]
OdpowiedzUsuń[To zapraszam na jeszcze większą ilość zdrobnień i tęczowych wymiotów. Btw, patologia nie jest specjalizacją medyczną, patomorfologia jest. Podobnie jak medycyna sądowa. Powiedz mi tylko, czy chcemy powiązanie na płaszczyźnie zawodowej, czy bardziej prywatnej :)]
OdpowiedzUsuńLincoln
[Ale co patolog? Anatomopatolog? Histopatolog? Patomorfolog? Gdyby patologia miała być specjalizacją, jej przedstawiciele zajmowaliby się każdą anomalią, a więc PATOLOGIĄ :D Get what I mean? :D
OdpowiedzUsuńTeż stawiam na kwestie prywatne :) Jeśli Eva to takie dobre stworzenie, to możemy z nich zrobić sąsiadów i ona chciałaby go w dowolnie wybrany sposób wspomóc nieogarniętego sąsiada :D Linc bardzo mocno dba, żeby jego przykrywka się nie posypała, więc może być ciekawie :D]
Lincoln
[Pół Sealsa w jednym miejscu, SUCH FUN! D: To odpada w takim razie. Nie mogę się skupić na wymyślaniu, aaaaa, boooli!]
OdpowiedzUsuńLincoln
[Przyjaciółki ewentualnie tak, co do słuchaczki - to najbardziej wojskowy wojskowy wśród wojskowych, raczej wylewny nie jest, a w czym miałaby mu doradzać, to ja nie wiem, ale możemy pójść w kierunku przyjacielskim, nie mam nic przeciwko :D Mi się na usta ciśnie od razu friends with benefits, ale uznajmy, że tego nie było, Linc będzie się pilnował :D]
OdpowiedzUsuńLincoln
[Zacznę, zacznę, jeśli podpowiesz mi, jak ty widzisz aktualny stopień zażyłości :>]
OdpowiedzUsuńLincoln
[cichooo! CICHOOO! Bo usłyszy i przyjdzie mnie zjeść :<]
OdpowiedzUsuń[tyyy tyyyy tyyyy! TY WEŹ NO!
OdpowiedzUsuńwątek chce.
tak.
postanowiłam.]
[a to niech cie sesja zje za kare!]
OdpowiedzUsuń[NIE PRAWDA! JA UCIEKNE! NA ŻÓŁWIU! jajebie, wkręciłam sobie żółwia.. już widze jak nie zdaje tej sesji.. STRASZNE!]
OdpowiedzUsuń[chcesz? mam w lodówce. xD!]
OdpowiedzUsuń[ja nic nie udowadniam, ja tylko pisze jak ty ;P ale wole wrocic do moich beznadziejnych komentarzy ^^]
OdpowiedzUsuńTajna agentka nie zostaje sie z wlasnego 'widzi mi sie'. Nawet jesli chcialaby poprawic swoje umiejetnosci aktorskie to wcale by jej nie pomoglo. Zeby choc troche wygladac przekonujaco czekalo ja kilka lat ciezkiej pracy. Nie oszukujmy sie, Evcia sie do tego nie nadawala. Ale przeciez nie kazdy rodzi sie tajniakiem. Tak samo jakby chciala udawac prozna i rozpieszczona dziewuszke. Gdyby sie przebrala to duzo by jej nie pomoglo. Poza tym, laski w lateksowych spodniczkach wcale nie byly rozpieszczone. Zalezalo od przypadku, z niektorymi mozna bylo nawet pogadac, po prostu dobrze czuly sie na ulicy wsrod niebezpiecznego towarzystwa. [wlasnie mi przyszedl pomysl na watek xD].
Nie mogla byc pewna tego, ze nigdy nie zdradzilaby jego tajemnice. Tego nikt nie moglbyc pewny. Na pewno mozna bardzo chciec utrzymac czyis sekret i utrzymywac sie w tym przekonaniu. Potem jednak roznie bywalo. Czlowiek w kryzysowych sytuacjach zaskakuje sam siebie.
Patrzyl w lusterko na dziewczyne, zeby zobaczyc, kiedy zalozy jego kurtke. Przy takim wietrze Evcia mogla zbytnio sie 'nadymac', ale teraz powinno byc lepiej.
- Obejmij mnie - dodal dla jasnosci, bo jednak wolal nie zgubic panienki Smith po drodze. Dopiero wtedy lekko sie podniosl, zwolnil blokade i urochomij swoja maszyne.
//Vision
[noo... Ev moglaby sie napatoczyc na takie spotkanie 'nie jej przyjaciol' xd gdzie bedzie glosno, bo motory, bo alkohol i laski w lateksowych spodniczkach podrywajace facetow ;P]
OdpowiedzUsuńAle kto powiedzial, ze Chris w Evcie nie wierzy? On tylko byl zdania, ze niekoniecznie musi byc tajna agentka i niekoniecznie musi pasowac do kazdego srodowiska, o. Wierzyl za to w sama jej osobke, jak i jej spore umiejetnosci w krojeniu truposzkow. Wierzyl w nia, no! I nie znal jej na tyle, zeby wiedzial, jaka z niej przyjaciolka, nie? Tak samo jak Evcia nie powinna kochac Chrisa, bo moglaby sie jeszcze na nim zawiesc, a tego przeciez bysmy nie chcieli.
Watle ramionka, pieknie. Niech teraz panienka Smith bardzo wierzy w Chrisa, bo jeszcze nie do konca ochlonal po ostatnim, a mial zamiar jechac swoim naturalnym tempem. Nie oszukujmy sie, nawet przy setce, jego motor moglby sie rozchorowac!
- Po prostu się mocno trzymaj - mruknal pod nosem.
Ruszyl gwaltownie, jak to mial w zwyczaju, a w kilka sekund dobrze sie rozpedzil. Wjechal na glowna ulice malo przepisowo, ale kto by sie tym przejmowal? Musial sie tylko nieco pochylic, zeby bylo mu wygodniej i lawirowal pomiedzy samochodami.
//Vision
Nie chciała litości ani współczucia i miała ochotę uderzyć każdego, kto tylko spojrzał na nią z tym wzrokiem. O całym zdarzeniu po prostu chciała zapomnieć i udawała, że świetnie jej idzie. Do tej pory sądziła, że była silna psychicznie, bo przykładali jej nawet broń do skroni, ale serce nie wyskoczyło jej z piersi. Każda psychika widać ma swoje granice. A Alex potrzebowała tylko sporej przestrzeni i wszystko było świetnie.
OdpowiedzUsuńI jak to Christopher w nią nie wierzył? Zaraz nakopię mu do tyłka, ale zanim to zrobię to może warto byłoby skorzystać z tego fachowca? A nóż widelec naprawi kaloryfer...
- To dobrze, już myślałam, że tylko mój prysznic zwariował - wzruszyło lekko ramionami i poczłapała do mieszkania Evci. Bo przecież to normalne, że przychodziła w szlafroku, prawda?
- A wygodną masz kanapę? - zapytała jeszcze zanim weszła do łazienki i posłała Evci swój uśmiech numer pięć pokazując wszystkie ząbki.
Holmes
[ruskie! XD]
OdpowiedzUsuńTo chyba dobrze, że nie miała wglądu do tego, co dzieje się w główce panny Smith, bo zapewne Evcie też chciałaby za to zamordować. Trochę dziwne podejście, zważywszy na to, że większość współczujących ludzi chce dobrze, ale ileż można? Alex była pewna, że każdemu w końcu puściłyby nerwy.
OdpowiedzUsuńWykorzysta? Jako fachowca, ale zawsze... Kurczaki, to może jaj jednak coś mu powiem? Nie, żeby szkoda mi było Ajsa czy coś, ale skoro biedaczek nie wie, co go czeka?
Panienka Holmes zaśmiała się mimowolnie. Tak, chyba towarzystwa Evci zaczynało jej brakować i jeśli teraz zostanie to już prawdopodobnie nie wyjdzie przez kilka dni. Zresztą, jedna osoba dorosła więcej czy mnie, to przecież różnicy nie robi.
- Dać. Szczoteczkę do zębów wzięłam własną - dodała dla jasności. Aż takiej gościnności nie oczekiwała, o. Są rzeczy, którymi kobiety nie powinny się dzielić.
Holmes
[mam pomysl jedynie na to jak uciec od sesji.. xD! a ty masz cos? XD bo u mnie slaaabo xD]
OdpowiedzUsuń[Keinohrhasen! <3 Obiecuję, że zacznę ten wątek, który miałam zaczął wczoraj, jak mi sesja pozwoli zacząć myśleć :D A jeśli chodzi o Wolfganga, to proponuję, żeby sobie pracowali razem nad jakimś umrzykiem, ona będzie grzebać we flakach, a on będzie siedział nad mikroskopem :D Was denkst du?]
OdpowiedzUsuńWolfgang
[NIE LOKI!!!!! Lancelot XD]
OdpowiedzUsuń[dostaniesz bardzo chętnie! XD rzuć jakimś dziwnym pomysłem, a zaczne ci! XD]
OdpowiedzUsuń[ON WIERNY NICZYM PIES! XD Ale spic sie moga! BARDZO CHETNIE!!!!!!]
OdpowiedzUsuń[To się nazywa prawdziwa miłość! XD]
OdpowiedzUsuń- God save the Queen... - padł na kanapę obok Evy i podał jej butelkę whisky, po raz setny zresztą dzisiaj, bo od dobrych dwóch godzin nie robią nic innego tylko siedzą na kanapie i piją kolejną butelkę, bo jako że dawno się nei widzieli to trzeba nadrobić zaległości - Dzisiaj śpie tu. O tu. - wskazał na kanapę na której posadził swoją zacną dupę i i spojrzał na nią badawczo - Co tam w ogóle? jakieś milion tysięcy lat cie nie widziałem, to nie fair. Powinnaś zadzwonić.
- Nie wiem co na to mój narzeczony, ale dobrze, niechaj tak będzie. Śpisz ze mną. - zabrał jej butelkę. Nie ma to jak się spotykać raz na jakiś czas i obalać przy tym niezliczoną ilość alkoholu. Ale raz na jakiś czas można, prawda? - Ile razy myśmy się spotykali tylko po to, żeby się napić? Ej, wyzwalasz we mnie pokłady małego alkoholika. Ukochaj mnie za to... UKOCHAJ MÓWIĘ! Ślub mi sie zbliża! AAAAAA!!!!!!!!!! - nie ma to jak panika w odpowiednim momencie.
OdpowiedzUsuń- Jezusie Nazareński! DZIECKO! Nie pij już więcej! Po co ci ślub? Bo wiesz, ja ci mogę spróbować znaleźcv jakiegoś męża, ale nie wiem czy się po tygodniu nie okaże gejem... - zastanowił się chwilę, a zastanawianie się pod wpływem alkoholu nigdy nie trwa krótka chwilę i nigdy nie jest zbyt owocne - Ale ja ci znaaajde! I nie wiem o co chodzi z druhnami, bo wiesz... Nie wiem. - tak, to było mega inteligentnie Lancelocie - A ile ich trzeba? - podrapał sie w głowę pijąc łyk alkoholu.
OdpowiedzUsuń- Druhnowie? Nie, to nie ma sensu... - mruknął po chwili zastanowienia. Ponownie. Głębszego. Prawda była taka, że Lancelot miał głebokie przekminy filozoficzno-życiowe pod wpływem alkoholu - Lubie seks. - tak, to była jedna z tych głebokich, filozoficznych rozkmin - Wiesz, to dobrze że nie jesteś jedną ztych co skaczą... jak to nazwałas? Z Kwiatka na kwiatek?- spojrzał na nią z uśmiechem. Lubił Eve, była taka... Taka... Taka trochę młodsza siostra jak dla niego. Kochana taka w sumie.
OdpowiedzUsuń- Druhnie pasuje. Lubie druhnie, druhnie to dobre słowo - przytaknął obemując ją lekko ramieniem - ja to bymmógł z tobą spac, jskbym nie spał z Niemcem. Ale że lubie spać z Niemcem, to nie mogę spać z tobą - tak, to było całkiem logiczne jakby nie patrzeć na ich stan ducha (głowy?) - Ale znajdziesz sobie fajnego faceta, zobaczysz... Tak cię coś pierdolnie na ulicy i to nie będzie samochód ani rower... Prędzej rowerzysta albo samochodowicz? Ja jebie... KIEROWCA!
OdpowiedzUsuń- BO TO MÓJ NIEMIEC! Dlatego taki fajny.. - *______*! pełne rozpłynięcie na twarzy nastało, Lancelot był zakochany. Zakochany jak ja pierdolę i wszyscy święci razem wzięci. - Możesz zostać moim druhniem, pozwalam ci. Będziesz mnie ratowała jak tylko zapragnę zemdleć przed ołtarzem, a raczej przed jakimś miłym panem urzędnikiem. Ale jakby co to weź mnie łap, okej? Coby nie było wstydu na cała rodzinę i wszystkich przyjaciół. Od tego są druhniowie! Tak myśle...
OdpowiedzUsuń[btw, ładne to powiązanko xD]
- Nooo, no pewnie że ci pomogę, innej opcji nie ma. Musisz przecież wyglądać zajebiście na moim jeszcze bardziej zajebistym weselu. Takie już prawa natury - zauważył z lekkim rozbawieniem po czym odstawił pustą butelkę na ziemie - Ale musisz mi coś obiecać. Zdecydowanie. Musisz mi obiecać, że na wesele przyjdziesz z jakims zajebistyn facetem, Okej? Nadużywam słowa 'zajebisty' - mruknął sam do siebie po czym uśmiechnął się do niej lekko - Obiecujesz?
OdpowiedzUsuń- Dużo chcesz, wiesz? Laser? Tajna agentka? Kobieta kot? - słumił śmiech i ułożył wygodniej poduszkę na której się oparł i ponownie spojrzał na Eve - Myślę, że przydałaby ci się też tytanowa ręka, bo wiesz w połączeniu z laserami w oczach mogłabyś robić mega show. No i wtedy ja też bym sie bał... Znaczy się, że ciebie bym się bał. Trochę. No bo wiesz... Połączenie kota i Scotta Summersa z X-menów... I tego.. No... Tego z pazurami.. No... Wolverine? - Lancelot był słaby w takich filmach, ale coś tam mu się kiedyś o uszy obiło.
OdpowiedzUsuń[na przyklad wpasc przez przypadek, czuc sie malo komfortowo wsrod zaczepiajacych ja ludzi i zobaczyc Chrisa w... kiepskiej sytuacji? xD]
OdpowiedzUsuńEvcia zakompleksiona? No pieknie. Oczywiscie, wszyscy mogliby mowic jej, ze niczego jej nie brakuje (oprcz lateksowej spodniczki), ale pewnie bylby to slowa jak do slupa, co? Wbrew pozorom duzo ludzi potrzebuje innych, chociazby po to, zeby czuc sie potrzebnym. Od dawien dawna slyszy sie bajeczki o ludziach jako grupie stadnej. Nie wszyscy w to wierzyli, ale co tam. Nie powinna jednak ufac wszystkim, bo faktycznie, byla przez to naiwna. Pewnie nie raz inni to wykorzystaja, a wtedy bedzie tylko placz i zgrzytanie zebow. Szkoda panienki Smith na takie smutne wydarzenia.
Dzieki temu, ze mial na sobie tylko podkoszulek, jej mocny uscisk wcale mu nie przeszkadzal - nie krepowal ruchow, co bylo chyba najwazniejsze. Kiedy jedzie sie okolo dwoch setek na prostej drodze, mijajac przy tym samochody, lepiej bylo miec ruchy swobodne. Inaczej roznie mogloby sie to skonczyc.
Vision znal adres Evci. Glupio byloby, gdyby nie znal, nie? W koncu pilnowal dla niej paczki. Wiec tam sie kierowal.
Predkosc pozwalala mu nieco ochlonac. A raczej wiatr i zimne powietrze, ktore smagalo go po twarzy. Ignorowal innych kierowcow, ktorzy wzburzeni dawali upust swojej zlosci poprzez klakson.
Zatrzymal motor dopiero przed kamienica, w ktorej mieszkala Evcia. Obrocil glowe o dziewiecdziesiat stopni, dzieki czemu mogl tylko rzucic okiem na dziewczyne.
//Vision
[raczej zobaczyc, ze jest nieco... rozwiazly xd]
OdpowiedzUsuńA czy ja wiem czy ma jakies kompleksy? Moze i ma, ale jakos nie bardzo o tym mysli. Chyba glownie przez to, ze nie obchodzi go to, co mysla albo, co widza w nim inni ludzie. jakby nie patrzec, brakloby mu zycia na zamartwianie. Szczegolnie z jego, czesto niemilym wygladem.
To nie byla predkosc. Pewnie gdyby jechal sam to nie obawialby sie jeszcze bardziej przyspieszyc. Siebie moglby zabic, Evci na sumieniu nie chcial miec. Wystarczylo mu to, co juz mial. Dlatego jechal szybko, owszem, ale byl pewny, ze panuje nad pojazdem, a to bylo chyba najwazniejsze.
Kaloryfer. Nie byl specem od kaloryferow... Ale zsiadl z motoru. No bo jakos tam... Dlaczego mialby nie wejsc? No.
- Co dokladnie mu sie stalo? - zapytal tylko stajac obok dziewczyny.
//Vision
[Da mu w twarz? xD to juz chyb zalezy od Ev ^^]
OdpowiedzUsuńNiech je bedzie, no. Ale jakby ja zabral kiedys na wyscigi... Taak, tam to byla predkosc. Po to mogl wyciskac trzy setki, zeby z tego korzystac. Na zwykle drodze, gdzie trzeba uwazac na dziwnych kierowcow, warto sie jednak powstrzymywac. A noz widelec wyjedzie ci z nienacka jakas ciezarowka?
Facet to od razu musi leciec na pomoc, tak? Pieknie. Gdyby nic z tego zycia nie mial, to pewnie zalilby sie za bycie facetem. Cale szczescie narzekac na musial, wiec i pomoc mogl. Czasami.
- Nic nie wiesz, ale twierdzisz, ze jest zepsuty - podsumowal wzdychajac cicho. Mogl sie domyslic, ze pewnie nie grzeje. Tak, to juz cos.
Wszedl za dziewczyna do mieszkani i pewnie pierwsze, co by zrobil to sciagnac swoja kurtke. Tego problemu jednak nie mial.
- Jesli to dobre piwo, to mozeby o tym podyskutowac - odpowiedzial krzyzujac rece na wysokosci torsu. Rzadko kiedy pil piwo. Wiadomo, z kumplami przy jakies okazji. Osobiscie wolal cos mocniejszego, ale wybrzydzac przeciez nie moze.
- Gdzie ten kaloryfer? - zapytal zerkajac na Evcie.
//Vision
[Evcia go... POBIJE?! no nie moge uwierzyc ;P]
OdpowiedzUsuńZ poczatku wcale nie skojarzyl fortepianu z TYM fortepianem. Dopiero jak wszedl do salonu i przypomnialo mu sie zdjecie nieszczesnego instrumentu tylko uniosl kaciki ust. Przeszedl obok niego i naprawde nie wiedzial, jak mozna wydawac tyle kasy na takiego grata. No ale ok, nie znal sie, wiec i wypowiadac sie nie mogl.
Dotknal reka kaloryfera i zjechal dlonia z gory na dol.
- Co? - uniosl glowe spogladajac na dziewczyne. - Ah, to. Nie, nie sadze, zeby byto to tak straszne - odparl przypominajac sobie o zadrapaniach. Tak, zdazyl zapomniec, ze moze byc zakrawiony. Kostki u palcow mial, trudno, zeby bylo inaczej.
- Srobokret i jakas szklanka - dodal prostujac sie. - Sadze, ze jest zapowietrzony, wiec jak to nic nie da, to bedziesz musiala zadzwonic po fachowca - odparl spokojnie.
//Vision
[nie no, to ja sie boje o Chrisa juz ;P]
OdpowiedzUsuńCoz, on staral sie naprawiac wszystko sam, bo raczej nie mial na kogo liczyc. Jak zepsul ci sie zegarek to nie leciales do wychowawcy - przeciez i tak nie da ci nowego, ani nie naprawi starego. Albo szlo sie ukrasc nowe cacko, albo staralo sie naprawic zepsute. Chociaz Vision i tak najlepiej szlo mu na komputerach. Tak, wciagnal sie biedaczysko.
- Woda utelniona - powtorzyl i prawie sie usmiechnal. Tak, wiekszosc zlosci chyba wyparowalo. A co do tej nieszczesnej wody... Tak, dla niego bylo to co najmniej smieszne. Chociaz, moglby sprobowac, nie? Zawsze lepsze to, niz spirytus na ranie postrzalowej.
Odkrecil srobokretem odpowiednia srobke i przylozyl pusta szklanke spuszczajac powietrze. Zakrecil ja dopiero wtedy, gdy zaczela lac sie woda. Odlozyc 'narzedzia' na pobliski fortepian i przylozyl dlon do kaloryfera.
- Gotowe - powiedzial czujac jak cieplo zaczynalo sie rozchodzic.
Wyprostowal sie i siegnal po swoja nagrode - whiskey. Prowadzil, jaki pech. Trzeba bedzie unikac policji. Glupio byloby wpasc, jako pracownik SEAL.
//Vision
[No nie wiem, nie wiem ;P]
OdpowiedzUsuńAu, lepiej nie zblizac sie do tego fortepianu, bo jeszcze zarobi od dziewczyny z liscia. Chociaz sam powinien jakos o instrument dbac (w koncu zrobil wszystko, co w jego mocy, zeby ten gracik, znaczy fortepian, trafil w rece Evci, ale jako nie byl do tego przekonany. Do panienki Smith pasowal on jednak idealnie. Na pewno grala pieknie i miala talent, ktorego jeszcze nie poznal, ale nie zmienialo to jednak faktu, ze on i takie cuda to dwie rozne odslony.
Uniosl kaciki ust widzac, co niesie w rekach i zmoczyl usta w trunku siadajac na kapanie. Co mu szkodzilo poczuc sie jak u siebie?
Zmarszczyl lekko brwi sluchajac jej wypowiedzi i juz chyba nie musial ukrywac swojego rozbawienia. Czy ona probowala go zaprosic jako osobe towarzyszaca? Musialby sie ladnie ubrac. Nie lubil tego. Od prazu przypominaly mu sie lata gangsterskie.
- Przekonalas mnie tym piciem - odparl po chwili. - Jesli oczywiscie probowalas mnie zaprosic - dodal prostujac reke na oparciu kanapy.
//Vision
- Mówiłem ci już, że jesteś kompletnie zalana? - spojrzał na nią niezbyt przytomnym wzrokiem, ale jednak ogarniał trochę więcej niż ona. Tak mu się przynajmniej wydawało. Z drugiej jednak strony, nie miał pewności. - Śpij dziecko moje drogie, rano zrobię ci śniadanko i dostaniesz dobrą kawę. Znaczy moja kawa jest zawsze dobra, więc dostaniesz moją kawę. Tak, to wbrew pozorom miało jakiś sens... Głębszy. Chyba.
OdpowiedzUsuń[nie boimy sie, zrozumiano ;P
OdpowiedzUsuńTak, tak, nie odkladamy srobokretow na fortepian. Yes, sir! Czy jakos tak. W kazdym badz razie, pierwsza lekcja dobrego wychowania za Visionem. On instrumentu jak cacuszko nie traktowal, ale kazdy mial jakies odchyly, nie? Dla Chrisa byly to komputery. Tak, to byly dla niego wielkie skrzynie skarbow. Prawdziwych skarbow, ale o tym nie wszyscy musieli wiedziec. Sa sprawy, o ktorych glosno sie nie mowi, czyz nie?
Skoro tak trudno przychodzilo Evci zapraszanie na wesele znajomych (nawet jesli znala sie z Visionem niezbyt dlugo) to strach myslec, co by bylo, gdyby musiala sie oswiadczac... Vision byl raczej tolerancyjny. Co nie oznaczalo, ze sam musial prkatykowac. Zdecydowanie wolal to, jaki byl i nie spieszylo mu sie do eksperymentow.
- Ja tam nic przeciwko nie mam - odparl unoszac kaciki ust i najpierw nieco przysunal sie do Evci nie zmieniajac swojej pozycji, a potem troche sie nachylil. Bedzie mial zadbana twarz, ach jakie to wzruszajace.
//Vision
['to dobrze, że odwołany' -> dzieki za wsparcie z twojej strony. bardzo lubie logowac sie na cudze konta i czytac cudza korespodencje, wiesz? ;P]
OdpowiedzUsuńVision
[ale to sie samo wlaczylo!]
OdpowiedzUsuń//Vision
[no, a teraz nie moge sie wylogowac. widzisz, to twoja wina! takie brzydkie rzeczy mowic :(]
OdpowiedzUsuń//Vision
[Nie marudz ^^ przy okazji odpisalem na komentarz ;P i udalo sie wylogowac. moge zerkac czasami, jak mnie obgadujecie? ;D]
OdpowiedzUsuńVision
[dobrze, zapytam, psze pani ;)]
OdpowiedzUsuń- W takim razie, chyba jestem caly i zdrowy. Zawiedziona? - Sam przez chwile zaprzestal picia, gdyz nie chcial przeszkadzac pani doktor w zmywaniu swojej zaschnietej krwi. Swoja droga, panienka Smith wyglada z ta szklaneczka co najmniej oblednie.
- Tak, uwazam, ze jestes slodka - przytaknal unoszac kaciki ust. Bo dlaczego mialby klamac? Zazwyczaj mowil prosto z mostu, a przeciez niczego zlego nie bylo w tym, ze Vision widzial Evcie jako slodka panienke. To byla nawet chwila godna zapamietania.
W takim razie powinien sie chyba od Evci uczyc. Kiedy Sammy wpadal do niego z obdartymi kolanami tylko patrzyl czy nie trzeba zszywac. Jasne, ze czasami uzywal odpowidnich srodkow, ale kiedy bylo to juz naprawde konieczne. Nie chcial przeciez, zeby chlopak mu zachorowal.
- Chetnie? No prosze - zasmial sie cicho. Ogladac pol nagich facetow w domu, gdzie mieszkalo dziecko - Visionowi nie umknelo to, ze pelno bylo tutaj zabawek. Z tej strony panienki Smith nie znal.
//Vision
[No bo... Myślałam, że już mnie nie lubisz... xD nie no, żartuje ;D w końcu byś sobie przypomniała ;D]
OdpowiedzUsuńHolmes
[zawsze jestem grzeczny]
OdpowiedzUsuńSamoloty byly swietne. Kiedy cos sie psulo, ludzie mieli az za duzo czasu, zeby sobie wyobrazic jak gina. Za to w samochodzie szybciutko bylo po wszystkim. Mimo to Vision wolal podrozowac samochodem. W swoim czul sie na tyle dobrze, ze moglby wybrac sie w droge nawet dluzej niz trzynascie godzin. Ale na scigaczu wszedzie byl szybciej... Tak trudny wybor.
- Raczej podziekowac - odpowiedzial po chwili. Sladka idiotka na pewno nie byla. Poznal ich az za wiele, zeby moc porownac takie dziewoje. Choc z drugiej strony, panienka Smith nadal byla dla niego calkiem nieznana. Moze i byli razem w klubie, ale to jak na razie jedno spotkanie na neutralnym gruncie.
Kaloryfer juz chyba byl sprawny, wiec nie zamarznie bez koszuli. A Evcia moze jednak sprawdzi czy nie zrobila mu krzywdy?
Upil kolejny lyk starajac sie pochamowac ten ruch, kiedy to oproznia zawartosc szklanki za jednym razem. Alkoholik sie znalazl, nawet delektowac sie nie potrafi.
- Przy okazji sprawdz te moje zebra - dodal rozbawiony, kiedy poczul opuszek jej palca na swojej skroni.
//Vision
[ Ze spokojem, przynajmniej uczę się cierpliwości :) ]
OdpowiedzUsuń[no wiesz... mialby sie rozbierac przed obca kobieta? za kogo ty go masz... ;p nie rozebral sie, a wczesniej chyba bylo wspominane, ze mial podkoszulek, ale nie chce mi sie sprawdzac, bo powoli sie przewija ^^]
OdpowiedzUsuń//Vision
[a co on w cyrku jest? ;p bedzie sie rozbieral, zeby sobie kobieta na niego popatrzyla xd]
OdpowiedzUsuńVision nie wyobrazal sobie, by nie mial prawajazdy. W sensie... to nie przeszkadzaloby mu wsiadac na motor czy za kolko, ale wypadaloby jakis swistek miec? Chociaz i tak moglby to sobie zalatwic... Nie no, jak kilka dokumentow zdobedzie na legalu to przeciez korona mu z glowy nie spadnie, prawda? A prawo jazdy mial, bo pilnowal sie, zeby je zdac. Inaczej byloby trudno. Evcia nawet nie miala pojecia, jak trudno bylo zdjac noge z gazu!
Nie czeak widzac pusta juz szklaneczke Evci i sam dopil swoja, trzymajac ja jedna w jeden rece.
Obserwowal Evcie z tym nieodgadnionym wyrazem twarzy i uniesionymi kacikami ust. Tak, patrzenie na panienke Smith bylo bardzo ciekawym zajeciem.
- Oczywiscie, ze tak. Jesli tylko wiedzialabys, gdzie nacisnac - odpowiedzial calkowicie powaznie. I nie mial tutaj na mysli slabego punktu u kazdego mezczyzny.
Zlapal dlon Evci w swoja i nakierowal w slaby bunt, ktory kazdy musial pilnowac podczas walki wrecz. Tuz obok zeber, gdzie mogloby go pozbawic tchu nawet na kilka sekund. A to szmat czas.
Usmiechnal sie niewinnie zabierac swoja dlon, jakby czekal na ostateczny cios. Ale przeciez nie chciala zrobic mu rzywdy, prawda?
//Vision
Oczywiscie, ze sie obawial. W koncu siedziala mu na kolanach i wystarczylo troche sily, zeby go znokautowac. Zasada pierwsze - nigdy nie przestawaj doceniac przeciwnika, nawet takiego kruchego, jak panienka Smith. Przeciez calkowicie sie poddal, nie? Niech dzgnie mocniej i... koniec.
OdpowiedzUsuń- Zrobilabys - przytaknal. - Na tyle, zebys mogla uciec - dodal usmiechac sie pod nosem. - Ale gdybys wbila tu nóz i ostrze skierowala potem wyzej... Mialabys czas na to, zeby zadzwonic na policje i na nia poczekac - zapewnil rozbawiony. Tak, mentor sie taki znalazl, ze ho ho. Jasne, ze moglby ja uczyc. Jesli tylko nie obawialby sie polamac jej kosci. No ludzie, przeciez on tylko chwyci, pociagnie i gips gotowy. Lepsze niz spadanie ze schodow. Szybsze i praktyczniejsze. A zanim by poczula, ze boli, to zdazylby ja nastawic.
//Vision
Nie skrzywdzilaby muchy? Vision bez zbytniego myslenia pacnalby taka reka, gdyby latalaby taka wokol jego glowy i pewnie nie zwrocilby na to uwagi. No bo takie bzyczenie bardzo irytowalo czlowieka, ktory zazwyczaj siedzac przy laptopie byl niezwykle zajety. Ale faktycznie, gdyby zaplanowala cos mu zrobic, pewnie odmowilby pojscia na slub, chociaz wczesniej sie zgodzil. Taki bylby z niego dran.
OdpowiedzUsuń- Moze - odpowiedzial bez chwili wahania. I pewnie tak, nie dzwonil na policje. Przeciez sam byl jakby nie patrzec z ciekawych organow, moze nie do konca scigania, ale jednak.
- To bylaby chyba dobra decyzja - odparl jakos tak tajemniczo. Nie, nie byl jeszcze piajny. Jeszcze nie. Ale dobrze Evci szlo, bo zaraz upil kolejny lyk nie odwracajac od kobiety swojego wzroku. Jesli pamietala, Vision mial mocna glowe. Nie ma jednak rzeczy niemozliwych, szczegolnie, ze gdzies tam schowana byla druga butelka?
//Vision
[o kurde, luuuudzie, uciekajcie! Smith ma BRON!]
OdpowiedzUsuńNo wlasnie, podobalo jej sie to. Pewnie kiedys sie przekona, ze jednak nie ma w tym niczego takiego fajnego. Rany, przeciez jeszcze nie dawno omal nie skatowal jakiegos czlowieka! A to byl chyba tylko maly incydent, jesli spojrzec na to, jak stary juz byl. A na slubie dwoch facetow moglo byc nawet zabawnie. W zasadzie to bedzie jego pierwszy raz jesli chodzi o tego rodzaju imprezy. W sensie, na weselach bywal (no dobrze, glownie pod przykrywka), ale nigdy na takim.
Przekrzywil lekko glowe przygladajac sie dziewczynie, zupelnie jakby zastanawial sie nad tym, jak ja unieszkodliwic. Zrobil potezny lyk, prawie oprozniajac szklaneczke i odlozyl ja na wyciagniecie reki. Mial nadzieje, ze stala na tyle stabilnie, zeby nie przewrocic sie przy pewnym zdarzeniu.
- Gdybym chcial cie unieszkodliwic, to musialbym zrobic cos... w ten desen - powiedzial swobodnie i jedna reka przytrzymujac dlon Evci, ktora trzymala szklaneczke, a druga lapiac za bok panienki Smith, zeby moc ja zsunac na kanape obok, gdzie pol lezala pod ramieniem Visiona. Grunt, ze alkohol sie nie wylal!
- Ale przeciez nie chcemy zadnych wypadkow - dodal po dluzszej chwili nie spuszczajac wzroku z Evci, za to uwalniajac ja od swoich dloni.
//Vision
[ej, zajebiste jest to drugie zdj w powiazaniach ;p]
OdpowiedzUsuń//Vision
[jak kiedys bede pisac powiazania ;p]
OdpowiedzUsuńBo lepszy Vision z problemami, ktory tlucze wszystkich na lewo i prawo, sieje strach wsrod hakerow i naraza sie swoja wlasna glupota wyciskajac trzy setki na swoim sciagaczu, niz nudny lekarz, ktory planuje swoje zycie od zawsze, do koca. Bo kariera jest wazna, ale przciez musi miec tez zone i gromadke dzieci, jak kazdy szanujacy sie profesorek, nie? Chris gora!
A jak mial dzialac? Powoli? Wtedy mialaby okazje naprawde mu uciec, a nie o to mu chodzilo. chociaz moze pownno. W kazdym badz razie powinien czyms predzej dopic whiskey i sie stad zmywac.
- Mile - powtorzyl, raczej nie ukrywjac swojego rozbawienia. - To milo - dodal siegajac po szklaneczke i oprozniajac ja.
- Kaloryfer dziala, Vision moze odesc - powiedzial po chwili odkladajac szlo. - Inaczej za chwile bede wracal slalomem - uscislij, dla jasnosci. Evcia raczej nie chciala, zeby Chris u niej nocowal. Nie powinna chciec, o. A Vision tez musial obudzic swoje szare komorki, zeby Alexandra nie dala mu po glowie zdrowa reka.
Podniosl sie z kanapy.
- Trafie do wyjscia - stwierdzil, dajac Evci znac, ze nie musi go odprowadzac. W koncu kanape miala wygodna...
//Vision
[ej, pozwoliłaś Matowi zaglądać na pocztę? Dobrze zrozumiał jego wypowiedź? ;P]
OdpowiedzUsuńOj, nie chciała, nie chciała. Alexandra co prawda byłaby gotowa wytargać jakąś psychicznie chorą wariatkę za włosy, bo to naprawdę bardzo ciekawe zajęcie było, ale mimo wszystko nie chciała tego robić Evci. No bo... Kto będzie piekł babeczki?! Dlatego lepiej zostawić sprawę tak, jak jest. Wszyscy byli zadowoleni, a Holmes wbrew pozorom była silną babą. Co prawda ostatnio za często zaglądała do butelki, ale kto by się tym przejmował? Ważne, że w mieszkanku Evci prysznic nie zamierzał jej udusić.
- Dziękować! - uśmiechnęła się wesoło, a kiedy dziewczyna zostawiła ją samą to zdusiła potrzebę zamknięcia drzwi na zasuwkę. Po pierwsze, przecież nie było tutaj nikogo oprócz Evy, a ta chyba nie zamierzała jej podglądać? Po drugie, gdyby musiała uciekać to walka z zamknięciem mogła trwać o wiele za długo, o. A takiej gorącej kąpieli to Alexandrze baaardzo brakowało. Nic więc dziwnego, że kiedy nalała wody do wanny to siedziała w niej dobre czterdzieści minut. Kolejne dwadzieścia potrzebowała, żeby jakoś się ogarnąć i wysuszyć.
Dopiero potem wyszła z łazienki i odnalazła Evcię w salonie.
- Zobacz, mamo! Mamo zmarszczki na palcach! - powiedziała wesoło pokazując dziewczynie swoją pomarszczoną skórę. Zaśmiała się i zwaliła się na kanapę obok panny Smith. - Co robisz?
[bo musi szybciutko wrocic do domu ;d]
OdpowiedzUsuń- Sam sobie pozwolil? - odpowiedzial pytaniem na pytanie patrzac na zachowanie dziewczyny. Nie miala chyba pojecia, co robi. Moze i nie interesowali ja nudni mezczyzni, za to bardzo lubila niegrzecznych chlopcow, ale chyba nie zdawala sobie sprawy, co mogloby sie stac dalej. Alkohol, niegrzeczny chlopiec i kobieta w jednym pomieszczeniu... Tak, reszte sobie mozna dospiewac. A przeciez nie takiej historii Evcia miala doczekac. Nie ona.
Byla wielka przeszkoda, dlatego mogl wyjsc oknem. Wysokosc raczej mu nie przeszkadzala. Po rynnie na ziemi. Albo po parapetach. Zalezy.
- Nie, zebym doszukiwal sie ukrytych znaczen, ale odnioslem wrazenie, ze zapraszasz mnie na cos - odpowiedzial unoszac zaczepnie wbrew. Bo przeciez jesli ktos przyjdzie w nocy i cos jej zrobi? To ktos musial tutaj byc i pilnowac, nie?
- Niestety bede musial odmowic - dodal unoszac kaciki ust. Dla jej dobra, rzecz jasna. I dla swojego tez, bo chcial jeszcze pozyc kilka lat, dopoki mial kondycje, a balby sie o swoje biedne zycie, gdyby Holmes doszly dziwne sluchy o tym, ze wychodzi rano z mieszkania Evci. Oj, to sie moglo zle skonczyc.
//Vision
To bylo straszne. Wyjsc z mieszkania kobiety, ktora miala alkohol i najwyrazien checi, zeby zostal na dluzej. W sensie... Nie bardzo wiedzial czy mieli takie same scenariusze (na pewno mieli rozne), ale i tak nie rozumial jak to sie stalo, ze wyszedl. Moze byl chory, ale jeszcze o tym nie wiedzial?
OdpowiedzUsuńW kazdym badz razie nie mogl sie powstrzymac, zeby nie zhakowac ponownie komputerka Evci. Zaraz, kiedy wrocil calo i zdrowo do mieszkania na swoim scigaczu, zrobil sobie cos do picia i odpalil komputer. Chcial sie przyznac? Niee... Sam nie wiedzial. Co go ku temu pchalo, ale przeciez wciaz myslal o tym, ze dziewczyna ma go zupelnie za kogos innego. Nie mogl ryzykowac. Dobrze sie czul z tym, ze nikt nie byl w stanie rozgryzc IceMana.
Dzialal spontanicznie.
'Z fortepianem wszystko w porzadku? IceMan' napisal i zapisujac nowy plik na srodku ekranu, upil lyk kawy. Uniosl kaciki ust oczekujac na odpowiedz. Bylo co prawda pozno, ale chyba jeszcze nie na tyle, zeby isc spac?
//Vision
[monia mowi, ze jakis uno problemo jest, ja tam nic nie wiem na ten temat. mam sie przyjrzec blizej?]
OdpowiedzUsuńNie no, oczywiscie, ze mogla. Vision by nawet nie mial nic przeciwko, gdyby zatrzymala go sila... Byl jednak pewien, ze predzej czy pozniej by tej sily zalowala, a tego w gruncie rzeczy nie chcial. No bo Chris byl zly i okropny, ale kobiety traktowal honorowo, no. W sensie... uprzedzal jaki byl, a to, ze one go nie sluchaly to juz nie jego wina.
Tym razem nie robil niczego wiecej oprocz czekania na odpowiedz. Palce swierzbily go, zeby napisac cos w stylu 'dzieki za whiskey', co automatycznie powiedzialoby dziewczynie kim byl IceMan. Mimo to, nadal walczyl z tym, zeby jego tajemnica byla tajemnica.
Usmiechnal sie mimowolnie widzac, co napisala.
'Tylko mnie tak nazywasz? IceMan' odpisal szybciutko bardzo interesujac sie tym, co na to Evcia. Przeciez odzyskal tylko jej fortepian i przy okazji pieniadze, tak? Nic takiego, dzien jak codzien, no.
//Vision
Poszedl, zeby nie zrobic czegos glupiego. A przeciez mogl, byl tylko facetem, nie? Wiec nie mialby nic przeciwko, gdyby uwiesila sie na przyklad jego nogi i nie pozwolila mu wyjsc, o. Mozna smialo powiedziec, ze byl rozdarty na dwoje, bo chcial zostac, ale udalo mu sie podjac decyzje o wyjsciu, dzieki czemu nie narobil glupot.
OdpowiedzUsuńTym razem nawet sie zasmial. Siegnal po pilot od wiezy i wlaczyl plyte, ktora akurat byla w odtwarzaczu.
'Bardzo. Jesli juz mam byc huperbohaterem to jedynym. IceMan'
Teraz byl ciekaw, kogo ma za superbohatera. Moze kilkunastu z nudnych lekarzy, ktorzy uratowali jakiegos czlowieka, tudziez wieksza ilosc osob o smierci? Tak, to mogl byc wyczyn na miare bohatera.
//Vision
'Niedobrze, zbyt duza konkurencja. IceMan' Podsumowal wypowiedz dziewczyny. No bo w koncu coz on moze przy takim superbohaterze, ktory ma trzy lata i buduje namioty? On moze tylko odzyskac fortepian i pieniadze, przy okazji straszac nieboraka, ktory smial oszukac niewinna kobiete. Oj, tak sie przeciez nie robi, no. Vision tylko mu to delikatnie zasugerowal.
OdpowiedzUsuńZapisal plik i oparl sie wygodniej na kanapie. Swoja droga Evcia to niezly aparat. Najpierw probuje zatrzymac u siebie w mieszkaniu faceta, ktorego malo znala, a teraz pisze sobie z nieznajomym, ktory hakowal jej komputer. To zdecydowanie nie bylo normalne.
Chyba
//Vision
Adrenalina nie byla zla, jesli wiedzialo sie, jak sie z nia obchodzic. Musiala chyba jakos polaczyc te dwa swiaty w jedno, bo wtedy istanialby tylko jeden swiat, co byloby o wiele ciekawsze. Na przyklad taki Vasion. Zakatowal prawie na smierc obcego czlowieka, ale w gruncie rzeczy byl bardzo spokojnym czlowiekiem, ktory robil Samowi rano platki z mlekiem, zeby ten zjadl jakies sniadanie, o. No facet do razy przyloz.
OdpowiedzUsuń'Masz juz fortepian, wiec nie mam nic do roboty. IceMan'
Przeciez on nie chcial byc superbohaterem, nie? Chyba nie musial sie starac. Szczegolnie, ze ma tak duza konkurencje, w postaci trzyletniego chlopca. Nawet nie ma co startowac.
//Vision
'Zeby sprawdzic czy zyjesz, uwazaj przed kamienica - chodnik jest oblodzony. IceMan'
OdpowiedzUsuńVision nie mogl powstrzymac usmiechu. Bo przeciez IceMan wie wszystko, nie? Nikt nie musial wiedziec, ze sam po takim chodniku chadzal. Tak, na pewno w pogodzie mowili, ze przed mieszkaniem Evy Smith droga jest niezwykle sliska.
Pomysl najlepszy, bo po co klocic sie z samym soba? Zupelnie lepiej zylo sie w przekonaniu, ze nie mialo sie schizofrenii.
Ian faktycznie, musial jeszcze nieco podrosnac, zeby chociaz moc z Evcia zatanczyc na wlasnych nogach. W koncu, co to za zabawa, kiedy trzeba dzwigac swojego partnera?
//Vision
Przestraszyla sie? Vision nie bardzo wiedzial, co ma myslec czekajac na odpowiedz, bo czekal dluzej niz powinien. Nie, nie chcial jej straszyc, tylko jakos tak... pobudzic. Mial tylko nadzieje, ze nie niepokoi organow scigania, bo przeciez bylo juz pozno.
OdpowiedzUsuńZasmial sie widzac odpowiedz. Tak, akurat by sie przyznal i do tego, czy ja sledzi, jak rowniez do swojego nazwiska.
'Musialem dopilnowac twojej paczki i przypadkowo zapamietalem adres. Chyba sie nie boisz superbohatera? IceMan'
Chris zapisal plik oczekujac na odpowiedz. Jakos nie czul sie zle z mysla, ze Evcia znalalaby jego druga twarz. Grunt to dobrze wykasowac swoja obecnosc na jej komputerze. W koncu walnela jego nazwisko, jakie to bylo nieodpowiedzialne!
//Vision
No dobra. Potrafil, ale co z tego? Wlasnie zaswitala mu w glowie pewna mysl. Chyba nie do konca dobra, ale co tam. Najwyzej zabije Evcie i juz, prawda? Wyciagnal z kieszeni swojego palmtopa, zeby nie targac ze soba calego laptopa i poloczyl sie ze swoim koputerem. Upewnil sie, ze wszystko dziala i zaczal odpisywac jednoczesnie zabierajac klucze.
OdpowiedzUsuń'Jak mozna bac sie kogos kto nie istnieje? Jestem tylko cieniem, mgla, nie mam twarzy. IceMan'
Vision zamknal swoje mieszkanie i tym razem skorzystal z samochodu. Zarzucil na glowe kaptur bluzy, chroniac sie przed zimnem. No masz, nie wzial kurtki.
//Vision
Zerkal co jakis czas na maly ekranik, ale nawet, kiedy zobaczyl odpowiedz, nie zatrzymal samochodu. Po prostu raz patrzyl na wiadomosc, a raz na droge. O tej porze nie bylo tutaj prawie nikogo, no.
OdpowiedzUsuń'A moze to wlasnie urojenie? IceMan jest niewidzialny. Ale jego alter ego juz nie'
Vision zaparkowal niedaleko miejsca zamieszkania Evci i wysiadl z samochodu. Przeszedl szybko kilkadziesiat krokow i stanal na chodniku patrzac w gore. Uniosl kaciki ust.
'Wyjrzyj przed okno. IceMan' odpisal i schowal na chwile male urzadzenie. Wsadzil rece w kieszenie spodni, a glowe ukryl pod kapturem. Bylo ciemno, ale sylwetke mogla dostrzec, prawda? Byle tylko nie rzucila mu doniczka w glowe.
//Vision
[ona wyszla, tak? xd]
OdpowiedzUsuńTak, madra to ona nie byla. To znaczy, inteligenta tak, to na pewno, ale niezbyt miala na uwadze swoje bezpieczenstwo. Chcial ja postraszyc, ale ona juz przesadzala, naprawde. A co byloby, gdyby to nie byl on i wlasnie za kilka sekund ktos by ja zabil? To wcale nie bylo malo prawdopodobne. Najwiecej wypadkow zdarza sie w domu. Albo kolo domu. No i przeciez mamy lipiec, bylo tak cholernie goraco...
Zdziwil sie. Wiedziala, jak mial na imie. To juz cos. W jego ustach 'Christopher' brzmialo niezwykle rzadko, co bylo dziwne, bo przeciez takie bylo jego imie, nie? On jednak przedstawial sie z nazwiska. Takie male skrzywienie.
Stal przez chwile nieruchomo zastanawiajac sie, co mialby zrobic. A moze sie wycofa? Podejrzenia mogla miec, ale pewnosci zadnej.
Zdecydowal. Niespodziewanie ruszyl w strone dziewczyny i zatrzymal sie dopiero wtedy, kiedy stal blisko. Zdecydowanie za blisko.
- Pomyslalem, ze wpadne. Chyba nie wypilas calej whiskey, co? - zapytal patrzac na nia z gory unoszac kacik ust. - Uwazaj, hodnik jest oblodzony - dodal niewinnie.
//Vision
No tak, jej sie nie przedstawil, tak samo jak nikomu innemu z sekcji. Jesli ktos chcial wiedziec, jak ma na imie to albo drazyl ten temat, albo pytal kogos innego, kto jednak wie. Na korytarzach wolano go po nazwisku. W zasadzie to wszedzie mowili do niego po nazwisku. A jemu to odpowiadalo. Bo kto powiedzial, ze trzeba mowic do czlowieka po imieniu?
OdpowiedzUsuńDla jasnosci, chcial ja tylko lekko postraszyc, a nie wystraszyc na smierc, no. Podobno szukala malego dreszczyka, to wlasnie taki malusienki dostala. Bo w koncu nie bylo czego sie bac, prawda? Ej, to byl tylko Vision i IceMan, para doskonala, no.
- To sobie pojde - wzruszyl ramionami unoszac kaciki ust. Zapewne taka odleglosc bylaby dla niej grozna, gdyby nie fakt, ze byl od niej wyzszy, wiec jesli chcialby od niej czegos... innego, to musialby sie dobrze pochylic.
//Vision
Belzebub. Tak, to by wyjasnialo, dlaczego nie przedstawial sie imieniem, prawda? To bylo nawet logiczne i gdyby ktos probowal wcisnac Visionowi taka bajeczke to dziesiec razy by sie nad tym zastanowil.
OdpowiedzUsuńZasmial sie cicho slyszac o tym, ze nie tknela butelki. Pieknie. Swietnie sie zapowiadalo. Musial tylko pamietac o tym, ze obiecal komus, ze jutro rano bedzie dyspozycyjny. W koncu nie szedl od razu do sekcji. Mial bardzo wazna sprawe do zalatwienia. Kto wie, moze wezmie ze soba Evcie?
Wszedl za dziewczyna zamykajac za soba drzwi kamienicy. Juz tutaj bylo cieplej, dlatego nie czekal dluzej ze sciagnieciem kaptura. Juz nie musial sie ukrywac, prawda?
//Vision
Pewnie, ze kochany. A bedzie jeszcze bardziej kochany, kiedy zobaczy dokad ja zabierze. Jesli oczywiscie zabierze, bo tego do konca nie postanowil. A jak ona miala byc w pracy wczesniej? No, to guzik. Ale jesli nie musiala to zawsze mogl ja porwac na chwile, a potem odwiezc, skoro sam bedzie jechal do sekcji. Normalnie kolezensta wspolpraca, o.
OdpowiedzUsuńTak, on i IceMan. Dlaczego nie? Jakby nie patrzec w sekcji mnostwo osob siedzialo przy kompuerach i co druga miala hakerskie zdolnosci. Czasami wieksze, czasami mniejsze.
- Doszlem do wniosku, ze Holmes predzej czy pozniej by mnie wydala - odparl unoszac kaciki ust. O tak, Alex byla doskonale poinformowana, ale rownie mocno rozstrzepana. Nie znal dnia ani godziny, kiedy przez przypadek puscilaby farbe.
- Auc - poskarzyl sie, kiedy niezwykle mocno uderzyla go ta swoja wielka piescia. Bedzie miec ogromnego siniaka, jak nic. - Ostatecznie moze byc - dodal po chwili zastanowienia.
//Vision
Male sprostowanie - wyjasnil jej jeden sekret, o ktorym wiedziala tylko Holmes. Reszta sie zgadzala, bo przeciez dzieki temu byl strasznie kochaniutki. Jak dobrze miec takiego Chrisa, prawda? Mowmy o nim wiecej, bo autor Visiona uwielbia czytac takie rzeczy i jak juz popadnie w samozachwyt to na pewno o tym poinformuje. Jak na razie mozna slodzic dalej. A jak zrobi sie za slodko to najwyzej zabijemy jakiegos pijaczka.
OdpowiedzUsuńTalerz z ciasteczkami. Swietnie.
- To dosc dluga historia - odparl unoszac kaciki ust. Zwalil sie na kanape obok Evci. Tak, tak. Superbohater sie klania. Dlatego lepiej nie mowic o tym glosno.
//Vision
[do czego mam wybierac? ;P]
OdpowiedzUsuńVision nie chcial mowic o tym, jak Holmes dowiedziala sie o jego alter ego. Musialaby chyba sama o tym opowiedziec [bo autora Alex chyba wie wiecej niz ja sam xd], bo to dotyczylo jej osoby. W zasadzie to bardziej tajemnica Alex niz jego. Tylko IceMan byl Chrisa. I teraz Evcia musiala robic wszystko, zeby jego maly sekrecik nie ujrzal swiatla dziennego.
Trzeba bylo jednak nie ratowac katowanego faceta, bylaby juz jedna ofiara. A tak, musialby zaczynac wszystko do nowa. Nuuuudy. A moze znajdzie jakiegos czlowieczka, pokroi go i schowa do zamrazalki? Jakas tam rozrywka.
- Zobaczy sie - wzruszyl lekko ramionami biorac szklaneczke do reki. O tak, jednak warto bylo przyjechac. Tylko czy Evcia powinna tyle pic? Bardzo latwo popasc w alkoholizm, o.
//Vision
[wez wlacz cos normalnego ;P na przyklad uprowadzana ;d spadam ^^]
OdpowiedzUsuń[hiszpanskie filmy? fajnie ;P]
OdpowiedzUsuńNo, ale chciala krwi? Chciala. Wiec byloby i to bardzo duzo. A tak to uratowala i nie bylo zadnej zabawy, nie liczac jazdy na motorze i scieraniu jego zaschnietej krwi na twarzy. Teraz beda musieli szukac nastepnej ofairy i cos z nia zrobic. Tylko kto, co i kiedy? Trzeba bylo sie nad tym zastanowic.
Tak, ciasteczka nie mialy zbyt wielu fanow. Vision najzwyklej w siwecie o nim zapomnial. Zdecydowanie wystarczala mu szklaneczka z trunkiem, ktory co kilka chwil ladowal w jego przelyku.
Uniosl kaciki ust czujac na sobie wzrok dziewczyny. Nie, zeby mu to przeszkadzalo czy cos. Jeszcze nie czul sie jak okaz w zoo czy slow w cyrku, na ktorego wszyscy sie gapia.
- Co? - zapytal przekrecajac glowe i przenoszac wzrok na Evcie.
//Vision
[tak, to wiele wyjasnia ;p wiec ogladaj, ogladaj ;d]
OdpowiedzUsuńOdpowiedz niezwykle inteligentna, wiec nie pozostawalo Chrisowi nic wiecej, jak sie rozesmiac. Oparl glowe na oparciu kanapy i tez patrzyl na Evcie, a co. Teraz mogli na siebie patrzec i bylo przynajmniej fair. Tez mial komu sie przygladac, bardzo ladna kobieta, o. Takie dwa okazy w zoo, w jednej klatce z alkoholem i ciasteczkami.
Od razy z mozgiem na asfalcie. Wystarcza wnetrznosci, juz zostawmy biedny mozdzek w spokoju, bo to jednak byl niemily widok. Co innego takie jelita i zoladek na ulicy. Taak. To bylo cos.
- Polecam sie na przyszlosc? - bardziej zapytal niz stwierdzil i zajal sie swoja szklaneczka prawie ja oprozniajac. Jakos niezrecznie sie czul, kiedy ktos mu dziekowal.
//Vision
[o boze, jak monia postanowila obejrzec te trzy metry razem z moja dziewczyna to zyc pozniej sie z nimi nie dalo ;P]
OdpowiedzUsuńPewnie, ze sie smial. Jesli mial okazje to dosc czesto jego buzka wygladala wesolo. Szczegolnie, kiedy nie musial nikogo bic, katowac, zabijac, itp. Przeciez byl draniem, ale tez normalnym facetem, nie? A normalni faceci potrafia sie usmiechac. Chyba.
Lepiej, zeby nie czul sie tak calkowicie jak u siebie. Evcia co prawda nie miala w mieszkaniu zbyt wielkiego porzadku, glownie dzieki dziecku, ale nie potrzebowala balaganu wiecej. Ale dolac sobie mogl. I powinien niedlugo przystopowac. Na wszelki wypadek.
- Nie, nie chce - odpowiedzial rozbawiony. - To po prostu zajecie na nude - dodal po chwili. Bo jak byl w mieszkaniu, bo juz kompletnie nie mial co robic, to mogl kogosu ratowac, nie? Albo zarobic. To juz zalezalo od jego humoru, ktory czesto pozostawial wiele do zyczenia.
//Vision
Oczywiscie, ze normalnym. Kazdy normalny facet potrzebuje od czasu do czasu kogos sprac albo zabic, postrzelac do zywego celu (na strzelnicy to kazdy glupi potrafi) albo wsiasc po pijaku za kierownice, nie mowiac juz o nielegalnych wiscigach, zeby potem moc uciekac przed policja. Przeciez to tylko kilka wymienionych czynnikow, ktore normalny facet potrzebuje do zycia, no.
OdpowiedzUsuńPokrecil rozbawiony glowa probujac czy dolewka smakuje tak samo jak poprzednia porcja. Maly Ian jako bohater, swietnie. Vision byl pewien, ze chlopiec byl najlepszym superbohaterem pudujacym namioty z kartonow. Chris na pewno tego nie potrafil.
A co zlego bylo w jego hobby? Mialby marnowac dlugie godziny przy rysowaniu doniczek albo obcych twarzy? Juz lepiej bylo sie rozerwac, bo po pierwsze, zawsze istniala ta nutka adrenaliny i rzecz jasna, mogl przy okazji nieco zarobic. Dla Visiona bylo to naprawde ciekawe zajecie, o.
//Vision
Ej, ale w kosza tez gral, no. Czasami nawet w pilke z Samem, wiec mial czas odetchnac od bojek i katowania ludzi. Co nie zmienia faktu, ze bicie ludzi czy uciekanie przed policja bylo duzo ciekawszym zajeciem, tego juz zmienic sie nie dalo. Tak samo jak tego, ze w wolnych chwilach bawil sie w hakera. To juz jego takie male uzaleznienia, ale nie chcial raczej z nimi walczyc.
OdpowiedzUsuń- Wystarczy koc - odpowiedzial. Jesli juz zostawal na noc jako straznik domowy to mogl skorzystac z uprzejmosci gospodyni, prawda? Swoja droga, mogl sie jeszcze poczuc urazony, bo jeszcze nie zaprosila go do swojego lozka. Oj, nieladnie, bardzo nieladnie.
Obserwowal Evcie odkladajaca szklanke. No nie, to juz nie bedzie pila? Oj, lepiej bylo upic tylko Visiona, co? Piekne rzeczy wychodza na swiatlo dzienne. Wieczorne.
//Vision
[mam plan, ty mi dasz auto, a ja tobie prawo jazdy xd]
OdpowiedzUsuńNie zapominajmy tylko, ze Sam mial juz kilka lat i radzil sobie doskonale sam. Chris w ogole nie nadawal sie na odpowiedzialna glowe rodziny, a tym bardziej na przebywanie z malymi dziecki. Trzy lata to zdecydowanie za malo, szesc to juz lepiej, o. W koncu Samuel potrafil gadac, jesc samodzielnie, nawet pisanie i czytanie szlo mu coraz lepiej, Vision pewnie byl dla niego przykladem, ale staral sie zaznaczac, ze nie moze jeszcze palic, bo jest za maly. Jak na razie dzialalo. Ale nie byl wzorem do nasladowania, no.
- Spokojnie, jeszcze pol butelki i na pewno bede wolal lozko zamiast kanapy - stwierdzil rozbawiony, jakkolwiek to zabrzmialo. Evcia chyba nie sadzila, ze moglby byc bardzo grzeczny, prawda? Wiec chyba lepiej, zeby dala mu ten koc.
//Vision
[ale moje prawo jazdy tez jest sliczniutkie ;P]
OdpowiedzUsuńNiemowlakiem nie byl, cale szczescie. Mimo to, nie byl jeszcze na tyle duzy, by rozumial wiecej niz mniej. Vision naprawde nie nadawal sie na opiekuna, moze kiedys, ale w bardzo dalkiej przyszlosci, a nawet to stalo pod wielkim znakiem zapytania. Po prostu wolal towarzystwo sporo starszych ludzi. Samuel byl jedynym dzieckiem, z ktorym sie dogadal, ale powody znal chyba tylko sam Chris.
Tak, tak. A potem bedzie placz, zlosc i jeszcze postanowi sie zemscic. Ladnie, ladnie. Dorosla moze byla, ale raczej nie praktykowala stylu zycia podobnego do Visiona, nawet jesli nie lubila nudnych lekarzy.
- Nie bede ci liczyc, ale na twoja mase ciala to juz i tak za duzo wypilas - stwierdzil rozbawiony. Umrzec, moze nie umrze, ale bol glowy jutro mogl ja nawiedzic, a to raczej nie pomaga z rozcinaniu czlowieka na czesci pierwsze, no.
//Vision
[wez ogarnij rekrutacje i administracje ;p]
OdpowiedzUsuń//Vision
Spojrzał na nią z lekkim rozczuleniem. Tak, Eva wywoływała u niego 'matczyne uczucia'. Miał ochotę zawiązywać jej szalik, zakładać czapkę i martwić się czy wróciła bezpiecznie do domu. Ot taka 'przygarnięta' wersja młodszej siostry na którą można się złościć, ale da się za nią pokroić bo taka już kolej rzeczy. Przykrył ją więc kocem, objął wygodniej ramieniem i po chwili sam spał, prawdopodobnie w najmniej wygodnej pozycji jaką można sobie wyobrazić. Rano wstał połamany, ale bez większego kaca, więc spokojnie mógł zrobić Evie śniadanie i dobrą kawę.
OdpowiedzUsuń- Wstajemy śpiochu...
Trzylatki nie sa cudowne. Zadne dzieci nie sa cudowne. A Samuel to po prostu jakis wyjatek od reguly, ktore zawsze sie zdarzaja. Vision nie bedzie rozpaczal z powodu, ze nie ciagnie go do dzieci, ale cieszyl sie faktu, ze chociaz maly Sam mial w nim podpore.
OdpowiedzUsuńPrzejmowal sie, bo jakby nie patrzec pracowali w jednym miejscu. Duzym, ale w jednym. I o ile po nim splynie to szybko, to raczej Evcia moze miec z tym male problemy. Bo Vision byl jaki byl. No i Holmes moglaby mu zrobic krzywde, czego wolal uniknac. Panienka Smith nie byla przeciez jego wrogiem, zeby zyczyc jej tego, co niemile. Wbrew pozorom Chris szanowal plec przeciwna.
- Ja tylko mowie, ze po kolejnej szklaneczce wszystko sie moze zmienic - odpowiedzial zerkajac na dziewczyne z rozbawieniem.
//Vision
Vision byl w miejscu, gdzie bylo tak duzo dzieci, ze naprawde mial ich dosc. I nie wazne czy mialy kilka miesiecy, lat, czy byly juz nastolatkami. Dopoki nie mogl z nimi rozsadnie porozmawiac i zapalic, jednoczesnie na nazywac ich gowniarzami, to po prostu wolal sie nie zblizac. Co trudne nie bylo, gdyz dzieciaczki same go unikaly, poniewaz byl takim zlym panem z filmow dla doroslych.
OdpowiedzUsuńNie, nie zwierzal sie, ale czasami wszystko bylo widac golym okiem. A Holmes byla dobra w widzeniu malych szczegolow i nie istotnych rzeczy.
- Mialo byc lozko, a nie kanapa - odparl rozbawiony widzac pozycje Evci. Tu bylo dosc ciasno, nie? Vision jednak nie zamierzal narzekac. Jak dla niego moglaby byc nawet podloga. Do spania oczywiscie, bez podtekstow...
//Vision
Nie caly byl w tatuazach. Przeciez jego buzka byla gladziutka, nie? Czasami tylko w zaroscie, co tez dodawalo tego powaznego wygladu. Mial biegac za dziecmi i krzyczec, ze nie byl w cale taki zly? Raczej nie. Co nie znaczylo, ze straszyl je specjalnie, bo przeciez nie staral sie, by dzieciaczki sie go baly.
OdpowiedzUsuńZapraszam do lozka. Taak. Evcia nie powinna jednak mowic Visionowi tak dwuznacznych zdan, bo przeciez byl tylko facetem. Nawet jesli chcial sie pilnowac, bo Evcia jednak nie byla kobieta, ktore spotykal w dziwnych miejscach czy klubach, ale z samokontrola roznie bywalo. Szczegolnie po alkoholu.
Chwycil dlon dziewczyny bez wahania wstajac z kanapy. Poslal panience Smith baaardzo uroczy usmiech i podazyl za nia do lozka
//Vision
- Światłowstręt i dziwne uczucie suchości w ustach? Wiesz jak to się nazywa, prawda? To są właśnie zgubne skutki picia wódki, jak mawiali starożytni, niemieccy górale. - puścił jej oczko z rozbawieniem po czym podał zbawieną szklankę wody z rozpuszczoną odpowiednią zbawczą tabletką w środku - Powinno pomóc. Znaczy mam nadzieję, bo innych pomysłow nie mam - dodał po chwili zastanowienia.
OdpowiedzUsuń[Ekhm... serio? xd]
OdpowiedzUsuńNie dyskryminowal, no. Przeciez nie sypial z samymi lateksowymi spodniczkami i cyckami na miare Anderson. Z doswiadczenia jednak wiedzial, ze kobiety, ktore inaczej postrzegaja swiat, ponowne spotkanie jest duzo prostsze i odbywa sie bez klotni. Nie wiedzial jaka jest Evcia, moze po prostu nie chcial ryzykowac skoro juz znala jego tajemnice? Skad mogl wiedziec, ze nie wykorzysta tego przeciwko niemu? Nie znal jej.
- Prawa - odpowiedzial udajac, ze bardzo mocno sie zastanawial. W koncu to byla wazna decyzja!
- Nie dostane calusa na dobranoc? - uniosl zaczepnie brew. W razie czego mogl dodac, ze nie zasnie, prawda? Ian na pewno dostawal buziaki od swojej cioci, to dlaczego on mialby byc poszkodowany? Szczegolnie, ze pelnil tutaj bardzo wazna role, stroza nocnego.
//Vision
[cos moze obilo mi sie o uszy... ;p]
OdpowiedzUsuńOj tam, od razu komplikowal. Po prostu nie mogl miec pewnosci w stu procentach, ze robiac cos nie tak, Evcia nagle nie postanowi podzielic sie ze swiatem taka mala nowinka. Zreszta... Jakby sie tak dluzej nad tym zastanowic, to kto by jej uwierzyl, ze Vision, ktory jest swietnym pracownikiem SEAL, niegdys dobry zolnierz i agent, mialby byc IceManem? Chyba nie mialby sie czego obawiac.
Patrzac na Evcie sciagnac z siebie bluze i koszulke za jednym razem. Przeciez nie bedzie spac w ubraniu, prawda? No i wyszlo na to, ze paradowal po jej mieszkaniu pol nagi, no.
- To ty dostaniesz calusa ode mnie, ja od ciebie i wszyscy beda zadowoleni - podsumowal i nie czekajac na jej odpowiedz pochylil sie, zeby pocalowac Evcie. Nie, nie w policzek.
//Vision
[jestes zdaje sie dobrze poinformowana ;p]
OdpowiedzUsuńNajpier musialaby sie zastanowic, do kogo pojsc z ta informacja. A moze dac ja do prasy, ktora najszybciej zrobi z igly widly? Wtedy mialby problemy, kiedy ludzie z aparatami zaczeliby za nim lazic, pewnie ktos chcialby wymierzyc sprawiedliwosc na wlasna reke. Ale glowna opcja byla taka, ze nikt by jej nie uwierzyl. Bez dowodu nie ma winy. Nawet gdyby poszla do samego szefa sekcji to jego reakcja byla pod wielkim znakiem zapytania i to nie dlatego, ze Evcia byla babeczka z prosektorium.
Nie mial nic przeciwko, zeby mogla sobie na niego popatrzec. A on byl facetem i trzymani rak przy sobie bylo naprawde trudnym zadaniem. Nic wiec dziwnego, ze puscil swoja bluze, ktora upadla na podloge, a sam przyciagnal Evcie do siebie nie przerywajac pocalunku. Nie bylo powiedziane ile mial trwac, prawda?
//Vision
Na razie nie chciala. Pozniej tez pewnie nie bedzie chciala, ale tego Vision nie wiedzial. Ale zycia by mu braklo, gdyby musial debatowac nad wszystkimi sytuacjami, nie? Dlatego zazwyczaj porzucal temat, albo skupial sie na samych superlatywach. Matwic sie mogl pozniej, na spokojnie obmyslec plan awaryjny. Wszystko w swoim czasie.
OdpowiedzUsuńJedno tylko bylo nie fair. To, ze on stal bez koszulki, a ona ciagle w tej swojej pizamce. Tak, tak. Evcia to sobie mogla go obmacywac, tak? Nie ma tak dobrze. Vision raz dwa chwycil za nieco za duzy na nia material i oderwal sie od niej tylko po to, zeby go sciagnac. Zawsze mogl powiedziec, ze to byl jego calus, a teraz kolej na nia, o.
//Vision
Chyba nic ladniejszego od jej usmiechu nie mogl dostac. To tylko upewnilo go w przekonaniu, ze Evcia nie ma nic przeciwko calusowi na dobranoc, prawda? Wtedy na prawde lepiej sie spalo, o tak. Szczegolnie, ze troche dzisiaj wypial, ale nie byl jeszcze pijany! Powinna byc z niego dumna, o. Bo on z siebie byl bardzo. Mial okazje oproznic calkowicie butelke z whiskey, ale skonczyl na kilku szklaneczkach. Vision, ty kulturalny draniu.
OdpowiedzUsuńNie chcial, zeby walnela o lozko, nawet jesli bylo miekkie, wiec objal ja jedna reka w pasie i uniosl latwo do gory oddajac pocalunek. Dopiero wtedy, nie odsuwajac sie od niej, a wrecz przeciwnie, przyciskajac do siebie polozyl ja na srodku lozka. Wygodnie bylo, jak dobrze, ze nie wybral kanapy.
//Vision
Kto by sie przejmowal, ze jest srodek nocy? Nie miala chyba dziwnych sasiadow, ktorzy podgladaliby ja z budynku obok, zamiast grzecznie pojsc spac? Mial tylko nadzieje, ze Evcia nie bedzie jutro (a w zasadzie to dzisiaj) bardzo nieprzytomna, bo raz - musiala isc do pracy, a dwa - nie mialby nic przeciwko porywajac ja na kilka chwil tam, gdzie mial sie rano udac. A nietrzezwej raczej brac jej nie mogl, co to bylby za wstyd!
OdpowiedzUsuńVision to wyspi sie byle gdzie, czasami nawet padnie na kanapie razem z laptopem, w ubraniu i kubkiem nie wypitej do konca kawy. Tak naprawde to chyba na kanapie najczesciej spal, bo jego mieszkanie to raczej jak klitka wyglada, a nie dom bogatego faceta. Szmaty to walaja sie wszedzie, a kuchnia... No. Za to w lazience bylo jako tako.
Wyglodniala? Dla Visiona to chyba lepiej, przynajmniej nie protestowala. Dlatego tez ustami zjechal do jej szyi, gdzie pozwolil sobie delikatnie przygryzc jej skore. Ech, Chris tez byl wyglodnialy, no.
//Vision
O, to Alex byla sasiadka Evci i skarzyla sie na prysznic? Pieknie. Dobrze wiedziec, ze ma takich fajnych sasiadow, a Vision zaparkowal samochod prawie obok kamienicy. Cudownie wrecz. Niech tylko Evcia nie zacznie zalowac, bo Chris traci glowe, gdyz Holmes nie omieszka uciac mu jej siekiera. Juz lepsza glowa niz... No wlasnie. Zginie mezczyzna, ot co.
OdpowiedzUsuńJego samochod nie nalezal do najgorszych, wiec zawsze mogla wyspac sie tak. Pietnascie minut snu bylo lepsze niz nic. Szczegolnie, ze w nocy mialo sie o wiele lepsze rzeczy do roboty. Czasami nawet meczace. Za to jakie przyjemne!
No nie, ze niby dziewica mialaby cos przeciwko niemu? Problemy z glowa jeszcze mogl zrozumiec, ale dziewice? Czy Evcia sugerowala, ze dziewicy nie zawrocilby w glowie?
Nie chcial, zeby narzekala. Mogla narzekac, gdyby wolal kanape i nie chcial calusa na dobranoc, nie? W tym jednak wypadku pozostawalo sie tylko cieszyc.
Raczej nie poprzestal na calowaniu Evci, bo i jego dlon bladzila po ciele dziewczyny, a palce co chwile wsuwaly sie za material jej spodenek, sunac opuszkami po biodrze. Lubil swoja kolezanke z prosektorium.
//Vision
[jesli ladnym opisikiem przeskoczysz ty, to moze byc ;p]
OdpowiedzUsuń[ze ona spi na nim czy on zwisa glowa w dol? ;P]
OdpowiedzUsuń[zawsze mozna polaczyc obie opcje ;p]
OdpowiedzUsuńAlex mogla grzecznie spac albo wloczyc sie gdzies, gdzie nie powinna lazic. Vision zawsze mowil, ze klopoty wrecz przyciaga, a mogli sie o tym niedawno przekonac. Ale Holmes juz chyba taka byla. Troche rozsadna, bo ktos przeciez musial byc, ale i szalona, ktora najchetniej meczylaby ludzi do konca ich dni. Dlatego nie bardzo byl pewien czy Smith i Holmes to dobre polaczenie w jednej kamienicy.
Dziewica czy nie, Evcia na pewno nia nie byla i to chyba lepiej, bo jednak Vision nie byl najlepsza partia na tego jedynego i pierwszego. Nawet jesli byl taaki kochaniutki. A byl, nie? Evcia nie mogla powiedziec niczego innego i niech autorka panienki Smith nawet nie probuje przekonywac, ze jest inaczej.
Obudzil sie, chyba przez to, ze lupalo go w karku niemilosiernie. Jeknal przeciagle i nawet chcial sie obrocic, ale cos mu uniemozliwilo swobodne ruchu. Uniosl glowe otwierajac oczy i mruzac je z powodu ostrego swiatla, spojrzal na dziewczyne, a raczej tyl jej glowy. Lezal w poprzek lozka, a kark pulsowal tempym bolem. Probowal rozejrzec sie za jakims zegarkiem.
Tak, mial je na glowie obie, ale raczej nie mial na co narzekac. Nie widzial ich razem w akcji, nie siedzial z nimi, a takie dawkowanie spedzania czasu raz z Alex, a raz z Evcia wychodzilo mu jak na razie na dobre. To wszystko oczywiscie moglo sie jeszcze zmienic, ale nie musialo. Bo po co sie klocic? Lepiej sie zylo w zgodzie, no.
OdpowiedzUsuńTo Vision mogl byc tylko zadowolony, skoro zarowno jemu, jak i Evci lepiej sie spalo. Zyc, nie umierac. Tyle, ze trzeba bylo wstac. Bo kiedy Chris namierzyl zegarek i doszedl do wniosku, ze jest juz osma trzydziesci usiadl gwaltowie, lapiac jednak dziewczyne, zeby nie zsunela sie nizej.
- Cholera, musze isc - zakomunikowal i to na pewno nie byla ucieczka. W koncu, gdyby chcial uciekac, zrobilby to w momencie, kiedy Evcia zasypia, nie? Po co mialby czekac calkowicie do rana? Teraz jednak byl juz spozniony i to nie do pracy.
- Jak ogarniesz sie w piec minut, to mozesz jechac ze mna - dodal jeszcze rozgladajac sie, zeby namierzyc swoje ciuchy.
[ Dziękuję za powitanie i powiem, że pisząc tę kartę odpaliłam googla i wyszukałam co i jak z tymi lekarzami i patologów było od zarypania xD Ale znalazłam na paru stronach, że to lekarz zajmujący się badaniem skutków chorób, chorobami, zgonami tak dalej więc zasugerowałam się, że coś w tym jest. Poszperam co i jak, najwyżej zmienię. Taaak, jak miło, że ktoś chociaż wie, że coś takiego istnieje. A tak na marginesie wiesz, skoro już jest okazja to wątek jakiś czy co... Ja w tej chwili się zmywam, będę dopiero rano więc mogła byś coś ładnego napisać, proszę ^^ ]
OdpowiedzUsuńShane
[ Jak najbardziej, właśnie przeczytałam twoją kartę i doczytałam się, że jest na stażu. Swoją drogą ładne zdjęcia ]
OdpowiedzUsuńShane
Równie dobrze mogę ja zacząć, jeśli nie masz pomysłu.
OdpowiedzUsuń[ Oj kobieto.. No to piszę ]
OdpowiedzUsuńPo dwudziestu godzinach pracy, zataczając się dotarłam do samochodu. Widziałam, że jeśli w takim stanie siądę teraz za kółkiem to po paru minutach zasnę i wjedzie mi w dupę jakaś ciężarówka czy inna śmieciarka. Tak więc wtoczyłam się na tylne siedzenie samochodu i postanowiłam zdrzemnąć się te parę minut.
Obudził mnie wibrujący pod policzkiem telefon. Przekręcając się na bok, uświadomiłam sobie jak bardzo mi nie wygodnie i, że moje stare mięśnie protestują przy każdym najdrobniejszym ruchu. Uniosłam się na łokciach, nieprzytomnie przystawiłam głośnik do ucha. Przypomniano mi że od czterdziestu minut jestem znowu w pracy i zastanawiano się gdzie do cholery mnie wcięło. Prawie wyskoczyłam przez okno nie fatygując się nawet aby zamknąć pojazd na klucz (przyznajmy szczerze, jeśli znajdzie się tu potencjalny złodziej to nawet okiem nie rzuci na ten złom wśród lśniących mercedesów) i pognałam na swoje piętro. Z odruchu pierw skierowałam się do ekspesu żeby dowiedzieć się, że prawdopodobnie pielęgniary wydoiły całą kawę.
- noszdokurwynędzy taki ich tu mało a i tak szkodzą..
Stwierdziłam jednak, że nie jestem aż tak spragniona kawy aby zaparzyć świeżej i skierowałam się do lodówek. Dziś miałam zajęcia z praktykantką, przedstawiała mi się jednak imię jakoś przepadło w pamięci, poprawiając wcześniej założony kitel wparowałam do sali emanując złym humorem.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie ale korki od rana, mam nadzieję, że nie czekałaś na mnie zbyt długo.
Nie czekając na odpowiedź zgarnęłam ze stolika teczkę dzisiejszego denata. Przejrzałam ją powierzchownie odnotowując w myślach przede wszystkim płeć i wiek.
- Mam nadzieję, że zapoznałaś się z tymi dokumentami
Spojrzałam na ciebie i założyłam na nos okulary w cienkich srebrnych ramkach. Uniosłam w górę brew. Urocza buzia.
- Zostałaś mi przydzielona, to zdaje się nasze pierwsze zajęcia? Albo mnie pamięć starcza zawodzi..
Shane
- A zebym to ja wiedzial takie rzeczy - mruknal do siebie wychodzac z lozka i zaczynajac sie ubierac. Bez prysznica? Bez jedzenia? Dobrze, ze chociaz papierosy i gume do zucia mial w samochodzie. Pewnie jeszcze jakies inne dobre rzeczy by sie zlalazly, tylko czy nie przeterminowane? A moze jakas swieza koszula?
OdpowiedzUsuń- Siedem - odpowiedzial. Nawet piec minut to bylo za duzo, ale co mial robic? W zasadzie to wkladajac na siebie koszulke byl juz gotowy, wiec tylko siegnal po bluze lezaca na ziemi.
Obserwowal Evcie dajac jej do zrozumienia, ze JUZ musza wychodzic. O rany, przeciez inne kobiece sprawy mogla zalatwic albo w samochodzie albo w toalecie w pracy, nie?
//Vision
[a powiazania fajne ;p]
OdpowiedzUsuńPrzeczesałam rozczochrane włosy aby choć odrobinę przywrócić im stan używalności, ale po chwili wróciły do swojej pierwotnej formy więc poddałam się. Przyjrzałam Ci się uważnie, nieznacznie zaciskając usta.
OdpowiedzUsuń- Pracować razem mówisz.. I proszę nie mów mi per 'pani' tylko Shane, wole się nie czuć starzej niż muszę.
Wzniosłam oczy ku niebu wypuszczając ustami powietrze głośniej niż to było konieczne. No ale odpowiedziałam paru sekundowym uśmiechem i biorąc od ciebie jakieś papierzyska zdjęłam ze zwłok złowieszcze białe prześcieradło. Zwłoki wciąż upaprane krwią, jedynie co z nimi zrobiono to zdjęto ubrania które pewnie trafiły do analizy.
- Prawie ciepły, za chwile go musimy umyć bo komuś za to odpowiedzialnemu sie nie chciało..
Oczywiście pielęgniarki. To do nich należy, ale mi dzisiaj francowate podpadły. Westchnęłam i włączyłam wiszący nad stołem dyktafon.
- Powiem tak: Jesteś tu żeby zdobyć doświadczenie ale ja nie wiem ile umiesz a ile jesteś w plecy. Z innej strony to nie jest coś co da sie wyuczyć. Powiem co mam do powiedzenia i przejdziemy do roboty. Dam ci się wykazać
Zapaliłam jaskrawe światło lampy i skierowałam je głównie na górną część ciała denata.
- Robiąc sekcję nie warto zapoznawać się z imieniem i nazwiskiem. Może pomyślisz, że to głupie, ale jeśli wiemy jak się dane zwłoki nazywały zaczynają być one dla nas bardziej realne, może się zdarzyć, że znaliśmy kiedyś tę osobę i zaczynamy do tego podchodzić emocjonalnie. To cholernie nie pomaga w tej pracy. Po drugie i choć wydaje się to oczywiste to faktycznie takie nie jest, stwierdzający przyczynę zgonu nie możemy polegać tylko na wyglądzie zewnętrznym ciała. Jest to moim zdaniem idiotyczne, ale trafi się taki głupi kutas który stwierdza zgon bo siniak na czole albo otarcie na nadgarstkach. Nawet otwór w klatce piersiowej po strzale, centralnie w serce i choć wydaje się ze ni jak nie ma innej opcji tylko przez to umarł nie musi być głównym powodem. Równie dobrze mógł się zatruć orzechami i zdechnąć nim ktoś go rąbnął. Ufaj swojej intuicji i brnij dalej, krój, patrz. Temu który leży przed tobą i tak już wszystko jedno.. Nagadałam się.
Wyjęłam z kieszeni fartucha pogniecioną paczkę papierosów i wsunęłam jednego z nich pomiędzy wargi. Odpaliłam go starą blaszaną zapalniczką i zaciągnęłam się. Zmrużyłam oczy. Otwarłam akta i wzięłam się za czytanie poszczególnych informacji na temat tych kobiecych zwłok.
- No, to do dzieła pani doktor
Shane
Oj tam, siedem minut to i tak za dużo. Pięć to było za dużo, bo Vision już dawno powinien być na miejscu! Obietnica to obietnica, nie? A Chris nie lubił łamać danego słowa, taki był honorowy!
OdpowiedzUsuńEvcia może się poczuć kobietą później, teraz nie musi, o. Nawet jeśli miło wspomina noc. Nie rozdrabniajmy się na dobre, tylko raz, dwa i do samochodu. Wypchnął delikatnie Evcię przed drzwi i nie wiadomo kiedy, ale w jego dłoni znalazły się klucze należące do dziewczyny.
- Nie ma czasu - stwierdził rozbawiony zamykając drzwi i wręczając je panience Smith. Sam już zaczął zbiegać po schodkach.
[z której strony? ;p]
OdpowiedzUsuń[wydaje ci się ;D]
OdpowiedzUsuń[Raul może zaproponować Evcię jako świadka jakiegoś wypadku czy cuś. Może też zaproponować cuś innego, ale później ;D]
OdpowiedzUsuńZawsze mogła stawiać czynny opór, ale czy na pewno jej się chciało? Skoro grzecznie pozbierała się w kilka minut, a potem równie grzecznie wyszła z mieszkania, to wszystko wskazywało na to, że jednak chciała gdzieś z Visionem pójść. Pytanie tylko, dlaczego on ją właściwie zabierał?
OdpowiedzUsuń- I tak mi nie uwierzysz - stwierdził krótko kierując się w stronę samochodu. Bardzo dobrze, że nie wpadł na genialny pomysł, żeby parkować go daleko stąd. W minutkę znaleźli się przed cadillackiem, więc otworzył Evci drzwi, ale już nie czekał, żeby je zamknąć. Sam wpakował się na miejsce kierowcy i odpalił silnik. Jak to mówią - czas to pieniądz. Choć w tym wypadku było to coś innego.
[Idź na spontan ;D]
OdpowiedzUsuń- Bo ja sam czasami w to nie wierzę - stwierdził rozbawiony. Pewnie, on i mały chłopiec, który najpierw kazał mu uszyć strój (bez kitu, zamówił przez neta, no), a potem dostał zaproszenie (ręczne rysowane i pisane) na mega ciekawe przedstawienie. Gdyby nie to, że Sammy był dobrym kumplem Chrisa to przecież w ogóle nie wybierałby się na to coś.
OdpowiedzUsuńNo pewnie, że dżentelmen. A co, miałby pozwolić, żeby sobie otowrzyła? Może następym razem, o. Otowrzy sama, a on zamknie. Tak, to będzie dobre.
A niech się rozgląda na zdrowie. Nie chwaląc się, było to najbardziej zajebiste auto na świecie, no. Bo Visiona, wiadomo. Dlatego Evcia musiała siedzieć ostrożnie, żeby niczego nie zepsuć. Bo jak zepsuje to będzie nie miło. Bardzo nie miło. Bo przecież taki był z niego dżentelmen.
Jeśli spontaniczność u Evy wygląda tak, że zaprasza do siebie mało znanych mężczyzn i ofiarowuje im swoje łóżku (z własną osobą, trza dodać) to naprawdę pozazdrościć. I oczywiście - wszystkiemu jest winny alkohol, bo jakże by inaczej. A skoro panienka Smith zachowuje się tak po whiskey, to może czas ją odstawić? A przynajmniej na chwile, kiedy zaprasza do siebie mało znanych mężczyzn. Chyba, że robiła to specjalnie. No to spoko.
OdpowiedzUsuńPracowitość, rzetelność i odpowiedzialność. Raul to pewnie jej brat bliźniak, choć trzeba przyznać, że on nie opuszczał szpitala praktycznie w ogóle. Chyba, że potrzebowali kogoś do pomocy w sekcji, albo łaskawie wyrzucali go z oddziału ratunkowego, bo wyglądał gorzej niż jeden pacjent.
Chociaż jak ten pan z obciętymi trzeba palcami to jednak nie wyglądał. Całe szczęście. Raul wpisywał właśnie ostatni przypadek do karty, żeby móc odnieść ją na odpowiedni oddział, kiedy coś brutalnie go zatrzymało. Ktoś. Taaaaki malutki. No bez jaj, że takie chucherko ma tyle krzepy!
Raul spojrzał zdziwiony najpierw na Evcię (chciał jej powiedzieć, że w zasadzie jest już po dyżurze), a dopiero potem na biednego delikwenta. Ale pech chciał, że spojrzał na to, co trzymał w ręce. Taaak. A bo to pierwszy raz widzi obcięte kończyny? Westchnął bezgłośnie i podał Evci podkładkę z formularzem, który wypełniał i przytrzymał mężczyznę za ramię.
- Noo... Dobry worek pan wybrał - stwierdził po chwili, odbierając owy przedmiot (?) i prowadząc bladego mężczyznę na najbliższe łóżko, żeby mógł usiąść. Szybko zlokalizował lodówkę i wrzucił tam paluszki, a nóż widelec da się odratować? Założył rękawiczki i zrobił sprawnie opaskę uciskową w okolicy nadgarstka. Chciał zlokalizować pielęgniarkę, ale nie wpadła mu takowa w oko. Uniósł rękę poszkodowanego do góry i spojrzał na panienkę Smith.
- Przytrzymałabyś - uśmiechnął się rozbrajająco. No co, trza cieszyć się, że poszło kilka palców, a nie cała ręka. Może byłoby mniej zszywania, ale bez całej ręki żyło się gorzej. Sam musiał poszukać środków znieczulających i uspokajających, bo nie chciał, żeby facet odpłynął. Swoją drogą, nieźle się jeszcze trzymał.
[ Może jakaś wspólna akcja razem? ]
OdpowiedzUsuńWarren
[ No krwawa jatka, jakaś bomba do rozbrojenia :D ]
OdpowiedzUsuń[ W zasadzie nie dopatrzyłam się tego, że ona jej koronerem. Więc może zamiast tego, niech on przyjdzie do niej, a ona zda mu na przykład raport z sekcji zwłok jakiegoś typa, którego zabił ich podejrzany? ]
OdpowiedzUsuńNiby potrafiła żyć bez whiskey, ale kiedy już miała wolny wieczór, bez tego kochanego siostrzeńca, to i tak sięgała po alkohol. Czy to już nie podpadało pod uzależnienie? Może zrobiła się z tego mała tradycja, hm? Wolny wieczór, równa się szklaneczce (albo i więcej) pysznej whikey. Tak, tak. I niech wmawia sobie, że potrafiła bez tego żyć. I jak zwykle, wszystko to wina tego BIEDNEGO Visiona, który ujawił się, został i zaczął pić. A on tylko przyszedł, no! Nie musiła pić razem z nim, nie? A whiskey w jego wypadku mogłaby być tylko podziękowaniem w zamian za fortepian. Dlatego winy na niego nie można zwalić. To Evcia nie potrafi żyć bez alkoholu i nigdy się do tego nie przyzna!
OdpowiedzUsuńTrupów nie było, jeszcze. Chociaż nie, ten oto rozbudzony coraz mniej jegomość nie miał szans stać się trupem. Skoro do tej pory się nie wykrwawił to było już z górki. Ewentualnie mógłby stracić trzy palce, ale bez nich da się żyć, nie? Dlatego nie róbmy draki, od tego są... cośtam. No.
Adrenalina, jak to miała w zwyczaju pobudzała ludzi, do pewnego tylko momentu. Raul znał przypadek, kiedy to dziewczyna jadąca na rowerze została potrącona przez ciężarówkę... Tak, wpadła do rowu i miała otwarte złamanie nogi. Co więcej, wstała, wyprowadziła rower na pobocze, zadzwoniła po pogotowie i czekała na chodniku na przyjazd lekarza. Dopiero, kiedy karetka się zjawiła, dziewczyna zaczęła odczuwać lekki ból. A potem zaczęła wrzeszczeć. Ten pan jednak nie miał tego w planach, zważywszy, że już zaczął nieco odpływać.
- Lepsze to, niż siedzenie w czterech ścianach, nie? - mrugnął do niej wesoło. No bo kurde... W tym zawodzie jednak przydawał się humor. Inaczej już dawno Raul leżałby w psychiatryku z depresją.
Raul popchnął lekko delikwenta kładąc go na kozetce i przypiął jego ranną rękę z opatrunkiem do odpowiedniej deseczki pod lampką. A potem podszedł świecąc małą latareczką po oczach.
- Do Strusia Pędziwiatra to mu jeszcze brakuje. Źrenice reagują na światło - poinformował koleżankę. - Albo się sztachnął na lepszą odwagę, albo ktoś mu pomógł - uniósł kąciki ust. Poklepał pacjenta po policzku starając się go nieco obudzić, ale wyglądało na to, że popadł w swój własny świat, daleko od krwi. Trzeba będzie raz dwa zrobić testy i badania. No i przyszyć palce, bo to raczej nie mogło czekać. Zapisał sobie na karteczce badania, które musiały zostać wykonane, a jak na razie znieczulił miejscowo skrórę na dłoni.
Strony? Nie było żadnej strony, tylko Vision, który zachowywał się tak, jak w danej chwili chciał, o. To przychodziło mu naturalnie i albo był kompletnym kretynem, albo całkiem miłym gościem. A dzieci to wcale nie był priorytet. To tylko Sam, który był kumplem Chrisa. A kumpli się nie wystawia, każdy głupi to wiedział, nie? A co miał w sobie taki Vasion, że nie chciało się przy nim spać? Przecież był taaaki nudny, że powinno jej się chcieć spać, no.
OdpowiedzUsuńA powinien, ale wtedy w ten kaftanik to zapakowaliby jego. Chociaż nie poddałby się bez walki, ot co. Cadillac to było jego cudo i pilnował je, jak oka w głowie. A nawet bardziej. Bo to był jego cadillac, no raczej! Zresztą, Suzuki też mało kto mógł dotykać. Są rzeczy, którymi facet nie może się dzielić.
- W co mam wierzyć, hm? - uniósł kąciki ust. Doskonale wiedział, że świat jest skonstruowany tak, żeby wierzyć tylko w siebie samego. W nikogo innego.
Świat był skonstruowany, jak był i każdy widział takie strony, jakie chciał. Albo jakoś tak, no. Bo to nie było tak, że był cały piękny i kolorowy, bo inaczej ciągle byłby to raj, a tak niestety nie było. No ale nie wiem, jaki jest wątek, więc może uda się jakimś cudem przejść do sedna sprawy czy coś.
OdpowiedzUsuń- A krzycz - wzruszył ramionami. Zresztą, zawsze mogła wysiąść, prawda? Siłą to on jej raczej nie trzymał, zawzięcie też jej nie przekonywał, żeby jechała, prawda?
- No i jesteśmy - mruknął po chwili wypatrując jakiegoś wolnego miejsca, wśród całego rządku samochodów. No tak, jak zwykle na ostatnią chwilę to i wcisnąć się trzeba było.
Stanął sobie gdzieś na chodniku, starając się, żeby nie zastawić żaden bramy i wysiadł czym prędzej. Ruszył szybkim krokiem w stronę boiska szkolnego, gdzie teraz ustawiona była drewniana scena, po której łaziły dzieci, a ich rodzice siedzący na krzesełkach niewątpliwie cieszyli się z przedstawienia.
[jaaaakie zdjęcie ;D ładne ;p]
OdpowiedzUsuńCo można robić w środku nocy? Oczywiście, że coś ciekawego. Vision z zasady rzadko kiedy się nudził, bo w końcu żyło się raz, prawda? Szkoda było czasu na nudne zajęcia, szczególnie, że nie dożyje się starości. Dlatego Chris, który stwierdził, że spać może później, ubrał się przyzwocie w swoją skórę i chcąc nie chcąc, zabrał ze sobą kask. Innej opcji nie było, biorąc pod uwagę to, co zamierzał robić, jak również to, że w razie czego, nie powinno być widać jego twarzy.
Kiedy zadzwonił jego telefon, naprawdę się zdziwił. Bo co Evcia chciała od niego w środku nocy? O nie, nie będzie superbohaterem i nie pobiegnie na pomoc, no. W koncu jest środek nocy i się śpi, prawda? Co z tego, że się nie śpi?
- Eeeee.... - zaczął swoje zdanie unosząc lekko brew. Bo i pytanie wydało mu się nieco dziwne. - W zasadzie wracam z zaświatów, żeby trochę się pościgać na starych placach budowy, bo jeden Irakijczyk nieźle mnie wkurwia - powiedział wprost sądząc, że Evcia nie weźmie tego na serio. - Potrzebujesz czegoś jeszcze? Nie, żebym się skarżył, ale jest środek nocy, więc...
[Ahoj, Evo! Z tej strony Brandzia. Powiedziano mi, żeś to Ty, więc mam nadzieję, że mnie nie oszukano. Czy mogłabyś mi się odezwać na gadu - 45828773? Z góry dziękuję ^^]
OdpowiedzUsuńNo pięknie, nie miejmy wyrzutów sumienia, że budzimy Chrisa Visiona. Bo po co? Przecież to tylko IceMan, nie? Można go budzić o każdej porze dnia i nocy, bo przecież odbierze i nawet umówi się na mocną kawę albo tequilę. Bo on nie jest człowiekiem i snu nie potrzebuje, o.
OdpowiedzUsuńW zasadzie to nawet wyobrażał ją sobie siedzącą na tym łóżku i bawiącą się włosami. Oj tak, bardzo szybko wyrzucił ten obraz ze swojej głowy. W końcu nie takie rzeczy powinny mu latać po wyobraźni. Ludzie, nie rzeczy, oczywiście.
Nie zdążył nawet prychnąć ma słowa dziewczyny, odnośnie tego, by zabrał ją ze sobą. Dobre żarty. Ciekawe gdzie by sobie posiedziała i obok kogo. Może i nie była słodką, mega ułożoną i grzeczną dziewczynką, ale nie oznaczało to, że pasowała do otoczenia, w które Chris miał zamiar dzisiaj się wepchnąć.
- Zabił mnie. Tak, to wiele wyjaśnia - powiedział starając się utrzymać poważny ton głosu, ale śmiech nieubłaganie męczył jego gardło. - To może zaśniesz znowu i spróbujesz mnie pomścić, co? - uniósł kąciki ust.
[O! I chociaż jedna która też się nie rozpisuje! Już cię uwielbiam <3 Dobra to jakie pomysły na ewentualne powiązanie/wątek?]
OdpowiedzUsuńAlison